Marzec w ka­len­da­rzu, a więc czas wresz­cie wziąć się do pra­cy. Albo ra­czej, czas wresz­cie wró­cić do nor­mal­ne­go try­bu ży­cia. Gdybym miał stre­ścić po­czą­tek tego roku, to zro­bił bym to krót­ko sło­wa­mi „Za dużo.”. Za dużo pra­cy, za dużo za­rwa­ny­ch nocy, za dużo wy­da­rzeń, za dużo pro­ble­mów, za dużo my­śli kłę­bią­cy­ch się w gło­wie. I przy­znam szcze­rze, że ni­gdy nie było mi tak cięż­ko.


Po co to pi­szę? Nigdy nie zwie­rza­łem się w ten spo­sób pu­blicz­nie, bo za­wsze sta­ram się po­ka­zy­wać świat w spo­sób po­zy­tyw­ny. Dziś nie tyle co zmie­ni­łem zda­nie na ten te­mat, co pra­gnę po­ka­zać tę dru­gą stro­nę me­da­lu, bo za­wsze w pa­rze z ja­ki­mi­kol­wiek osią­gnię­cia­mi idzie cięż­ka ha­rów­ka i chwi­le, kie­dy czło­wiek za­czy­na się po­waż­nie za­sta­na­wiać czy nie rzu­cić wszyst­kie­go w kąt i ukryć się na za­wsze w Bieszczadach. Kiedy czu­je się, że naj­więk­szym luk­su­sem jaki moż­na mieć jest świę­ty spo­kój.

Ja jed­nak przez ostat­nie dwa mie­sią­ce naj­bar­dziej tę­sk­ni­łem za po­wro­tem do nor­mal­ne­go try­bu ży­cia i pra­cy, do trzy­ma­nia się usta­lo­nej ru­ty­ny. Do tego by czuć, że każ­da wy­ko­ny­wa­na czyn­no­ść przy­bli­ża do re­ali­za­cji ma­rzeń i ce­lów, a nie tyl­ko od­da­la od pro­ble­mów. Bo po to prze­cież się pra­cu­je, po to wsta­je się rano i wy­ko­nu­je wszyst­kie swo­je obo­wiąz­ki, po to wal­czy się z wła­sny­mi sła­bo­ścia­mi i re­zy­gnu­je się z kom­for­tu na rze­cz efek­tów. Nie po to by tyl­ko prze­żyć i nie zo­stać przez ni­ko­go za­pa­mię­ta­nym. Na tym po­le­ga efek­tyw­ne wy­ko­rzy­sty­wa­nie swo­je­go cza­su.

Z oka­zji tego, że wra­cam do nor­mal­ne­go try­bu, po­sta­no­wi­łem zro­bić małe pod­su­mo­wa­nie naj­waż­niej­szy­ch za­sad ja­ki­mi na­le­ży się kie­ro­wać w co­dzien­nej pra­cy i dą­że­niu do speł­nia­nia swo­ich ce­lów.

Fundamenty produktywnego dnia

Dobrze wy­pocz­nij w nocy. Oczywiste jest to, że czło­wiek nie­wy­spa­ny dzia­ła mniej spraw­nie, jed­nak mimo to wie­lu z nas zda­rza się to lek­ce­wa­żyć. Ważne jest nie tyl­ko to ile się śpi, ale też kie­dy kła­dzie się spać i wsta­je. Sam nie­jed­no­krot­nie prze­ko­na­łem się o tym, że za­sy­pia­nie o póź­ny­ch po­ra­ch ne­ga­tyw­nie wpły­wa na to jak się czu­ję na­stęp­ne­go dnia. Sen po­mię­dzy 4 w nocy, a 12, to nie to samo co sen mię­dzy 23, a 7 rano. Mimo, że w obu przy­pad­ka­ch śpi się 8 go­dzin, to jed­nak wię­cej siły do dzia­ła­nia ma się w tym dru­gim przy­pad­ku.

A ile cza­su naj­le­piej po­świę­cić na sen? O tym pi­sa­łem już w te­ście Optymalna dłu­go­ść snu.

Racjonalnie się od­ży­wiaj. Perpetum mo­bi­le ist­nie­je tyl­ko w sen­ny­ch  ma­rze­nia­ch wy­na­laz­ców.  W re­al­nym ży­ciu wszyst­ko co w ja­ki­kol­wiek spo­sób funk­cjo­nu­je po­trze­bu­je do­staw wła­ści­wej ener­gii. Ty i ja rów­nież. Na die­cie skła­da­ją­cej się z chip­sów z colą na śnia­da­nie, du­żej piz­zy pep­pe­ro­ni na obiad i lo­dów cze­ko­la­do­wy­ch na ko­la­cje, moż­na za­po­mnieć o tym by nasz or­ga­ni­zm był w sta­nie dłu­go pra­co­wać. Oprócz ja­ko­ści po­sił­ków istot­ne jest rów­nież to jak czę­sto je spo­ży­wa­my, co faj­nie zo­bra­zo­wa­no ba­da­niem, w któ­rym po­rów­ny­wa­no wy­ro­ki wy­da­wa­ne przez sę­dziów w róż­ny­ch po­ra­ch mię­dzy po­sił­ka­mi – naj­ła­skaw­szy wy­rok moż­na do­stać tuż po obie­dzie, a naj­bar­dziej su­ro­wy tuż przed obia­dem. Dlatego nie tyl­ko zdro­wiej, ale i efek­tyw­niej jest jeść po pro­stu czę­ściej – mi­ni­ma­li­zu­je się w ten spo­sób roz­tar­gnie­nie spo­wo­do­wa­ne gło­dem, któ­re nie tyl­ko wpły­wa na wy­mie­rza­ne prze­stęp­com kary, ale rów­nież na sku­pie­nie i ja­ko­ść pra­cy.

Zadbaj o swo­je cia­ło. Dla więk­szo­ści z nas pra­ca nie­roz­łącz­nie ko­ja­rzy się z sie­dze­niem przy biur­ku, wci­ska­niem przy­ci­sków na kla­wia­tu­rze i kli­ka­niu mysz­ką. Oczywiście znaj­dzie się wie­le wy­jąt­ków, ale nie­mal w każ­dym za­wo­dzie spę­dza się spo­ro cza­su sie­dząc. Nie ma w tym co praw­da nic złe­go, o ile za­dba się o to by za­pew­nić cia­łu w cią­gu dnia tro­chę ru­chu, jak rów­nież o to by w trak­cie pra­cy do­brać od­po­wied­nią po­zy­cję dla krę­go­słu­pa.

Sport oczy­wi­ście war­to upra­wiać z wie­lu po­wo­dów (choć­by po to by nie być smut­nym gru­ba­sem), ale kie­dy po­sta­wi­my go obok pro­duk­tyw­no­ści, to dla wie­lu może się wy­da­wać, że tego nie da się po­łą­czyć. Jak sport może po­pra­wiać pro­duk­tyw­no­ść, sko­ro po­chła­nia spo­ro cza­su i mnó­stwo ener­gii? Magicznym spo­so­bem oso­bom pro­wa­dzą­cym ak­tyw­ny tryb ży­cia uda­je się jed­nak mimo tych strat efek­tyw­nie pra­co­wać i ro­bić wię­cej od osób nie­ak­tyw­ny­ch, szcze­gól­nie w dłuż­szej per­spek­ty­wie. Dlaczego tak się dzie­je? Po pierw­sze, le­piej dzia­ła cały or­ga­ni­zm, ma się wię­cej siły i chę­ci do dzia­ła­nia, ła­twiej się skon­cen­tro­wać i jest się bar­dziej wy­trzy­ma­łym. Po dru­gie, upra­wia­nie spor­tu bu­du­je sil­ny cha­rak­ter, ła­twiej jest się oprzeć po­ku­som pro­kra­sty­na­cji, jest się bar­dziej pew­nym sie­bie i swo­ich moż­li­wo­ści, nie tra­ci się szyb­ko mo­ty­wa­cji. To ra­zem wzię­te daje wię­cej war­to­ści niż dwie go­dzi­ny wię­cej pra­cy smut­ne­go gru­ba­sa.

Jeśli jed­nak z ja­kiś po­wo­dów nie upra­wia­sz spor­tu, to pod­czas pra­cy za­dbaj przy­naj­mniej o wła­ści­wą po­zy­cję dla krę­go­słu­pa. Sam w ze­szłe wa­ka­cje bar­dzo bo­le­śnie prze­ko­na­łem się o tym jak lek­ce­wa­że­nie tego aspek­tu może się na mnie od­bić. Cztery dni w szpi­ta­lu pod kro­plów­ką z ke­ta­no­lu i ty­dzień bez­pro­duk­tyw­ne­go le­że­nia w łóż­ku to wy­so­ka cena jaką za­pła­ci­łem za to kil­ku­mie­sięcz­ne za­nie­dba­nie.

Nie rób kil­ku rze­czy na raz. Można o tym mó­wić do znu­dze­nia, a i tak znaj­dzie się ktoś komu bę­dzie się wy­da­wa­ło, że wie­lo­za­da­nio­wo­ść przy­spie­sza co­kol­wiek. Co praw­da w pro­za­icz­ny­ch czyn­no­ścia­ch moż­na so­bie po­zwo­lić na to by ro­bić kil­ka rze­czy na raz, ale w pra­cy nie ma to naj­mniej­sze­go sen­su, bo tra­ci się i jej ja­ko­ść, i czas.

Mądrze za­pla­nuj dzień. Nie ma nic gor­sze­go, od czło­wie­ka, któ­ry nie ma usta­lo­ny­ch prio­ry­te­tów i krzą­ta się cały dzień nie wie­dząc w co ręce wło­żyć. Wpływa to ne­ga­tyw­nie na pro­duk­tyw­no­ść z dwó­ch po­wo­dów – mar­no­tra­wie­nia cza­su na wy­bór czyn­no­ści do wy­ko­na­nia i iry­to­wa­nia się z po­wo­du nie­zor­ga­ni­zo­wa­nia. Jednym z naj­mą­drzej­szy­ch na­wy­ków ja­kie moż­na w so­bie wy­pra­co­wać, jest przy­go­to­wy­wa­nie pla­nu dnia, ale dzień wcze­śniej, tak by rano od razu wie­dzieć od cze­go za­cząć.

Uporządkuj miej­sce pra­cy. Podobno nie­któ­rym lu­dziom naj­le­piej dzia­ła się w tzw. twór­czym cha­osie. Nie będę się z tym sprze­czał, ale wiem, że nie ma głup­szej stra­ty cza­su niż ta wy­ni­ka­ją­ca z szu­ka­nia po­trzeb­ny­ch rze­czy. Osobiście nie po­tra­fię się za nic po­rząd­nie za­brać je­śli wo­kół mnie pa­nu­je ba­ła­gan, co nie zna­czy, że nie po­tra­fię się sku­pić je­śli na przy­kład wcze­śniej nie zde­zyn­fe­ku­je kla­wia­tu­ry w moim lap­to­pie.

Nie mie­szaj pra­cy z ży­ciem pry­wat­nym. Zachowaj wy­raź­ny po­dział mię­dzy tymi dwo­ma sfe­ra­mi, bo w pra­cy zaj­mu­jąc się ży­ciem pry­wat­nym, a w cza­sie wol­nym pra­cą, tak na­praw­dę uda ci się osią­gnąć tyl­ko jed­no – iry­ta­cję.

Panuj nad swo­im na­stro­jem. Codziennie do­świad­cza­my wie­lu zmien­ny­ch emo­cji; a to ja­kiś pa­lant wy­mu­si nam pierw­szeń­stwo w dro­dze do pra­cy, a to zo­rien­tu­je­my się, że już za ty­dzień są świę­ta, a jesz­cze nie zro­bi­li­śmy żad­ny­ch za­ku­pów i cze­ka­ją nas go­dzi­ny w kor­ka­ch lub ko­lej­ka­ch, a póź­niej przy­po­mni nam się, że wczo­raj wy­sze­dł nowy od­ci­nek ulu­bio­ne­go se­ria­lu i trze­ba go jak naj­szyb­ciej obej­rzeć. Niby pro­za­icz­ne kwe­stie, ale moc­no ogra­ni­cza­ją na­szą kon­cen­tra­cję i po­wo­du­ją, że go­rzej nam się pra­cu­je. W ta­ki­ch chwi­la­ch war­to so­bie przy­po­mnieć swo­je prio­ry­te­ty, a tak­że cele, któ­re sta­ra­my się zre­ali­zo­wać i za­mia­st co 15 mi­nut wy­cho­dzić na pa­pie­ro­sa i prze­kli­nać pod no­sem, za­jąć się tym co na­praw­dę waż­ne, a nie emo­cjo­no­wa­niem się wy­da­rze­nia­mi, któ­re za nie­dłu­gi czas odej­dą w nie­pa­mięć.

Ogranicz so­cial me­dia. Każdy po­trze­bu­je cza­sem tam zaj­rzeć by do­wie­dzieć się co w tra­wie pisz­czy, ale w więk­szo­ści przy­pad­ków zaj­mu­je to zde­cy­do­wa­nie wię­cej niż by­śmy chcie­li. Dlatego w go­dzi­na­ch kie­dy za­mie­rza­sz pra­co­wać po pro­stu ich nie otwie­raj. Nie cho­dzi­sz prze­cież do ła­zien­ki co 5 mi­nut kie­dy nie od­czu­wa­sz żad­nej po­trze­by, praw­da? Sprawdzanie Facebooka czy in­ny­ch me­diów co chwi­lę jest rów­nie ab­sur­dal­ne.

Świętuj swo­je suk­ce­sy. To na­praw­dę bu­du­je mo­ty­wa­cję do dzia­ła­nia, a nikt nie jest bar­dziej pro­duk­tyw­ny niż oso­ba do­brze zmo­ty­wo­wa­na.


Przeczytaj także: