Podobno przed świę­ta­mi sta­ję się jesz­cze bar­dziej iro­nicz­ny niż zwy­kle. Nie wiem czy to wpływ tego, że iry­tu­je mnie przed­świą­tecz­na go­rącz­ka we wszyst­ki­ch ga­le­ria­ch han­dlo­wy­ch czy może wzmo­żo­ny na­pór nie­dziel­ny­ch kie­row­ców na dro­ga­ch. Tak po pro­stu mam i dla­te­go dziś dam wam tego do­wód. Oto 10 naj­lep­szy­ch, nie­za­wod­ny­ch spo­so­bów na to by cał­ko­wi­cie zmar­no­wać swój dzień.

1. Wstań w oko­li­ca­ch po­łu­dnia. Albo naj­le­piej po po­łu­dniu. Nie ma bar­dziej sku­tecz­ne­go spo­so­bu by zmar­no­wać cały po­ten­cjał dnia. Nie dość, że moc­no ogra­ni­cza­sz czas jaki masz w da­nym dniu i go­dzi­ny, w któ­ry­ch masz szan­se być naj­bar­dziej pro­duk­tyw­nym zwy­czaj­nie prze­sy­pia­sz, to jesz­cze spra­wia­sz, że przez cały dzień bę­dzie­sz mieć le­nia. Najlepiej!

2. Zacznij dzień od oglą­da­nia se­ria­li. Albo prze­glą­da­nia Kwejka lub Youtube’a. Nic bar­dziej nie po­mo­że bło­gie­mu le­ni­stwu opa­no­wać ca­łe­go two­je­go dnia niż po­świę­ce­nie się roz­ryw­ce od pierw­szy­ch mi­nut po obu­dze­niu. Ja za­wsze kie­dy chcę nie ro­bić nic przez cały dzień ła­pię lap­to­pa jesz­cze za­nim wsta­nę z łóż­ka.

3. Postaraj się by na ten dzień nie było nic do zro­bie­nia. Skoro chce­sz zmar­no­wać dzień, to nie mo­że­sz po­zwo­lić na to by coś cię roz­pra­sza­ło. Spędzenie dnia na nic­nie­ro­bie­niu jest naj­waż­niej­sze!

4. Przeciągaj wszyst­ko co ro­bi­sz. Co z tego, że żeby wstać z łóż­ka i zje­ść śnia­da­nie wy­star­czy 20 mi­nut, sko­ro moż­na to zro­bić w 4 go­dzi­ny? Pamiętaj tyl­ko o tym, by być przy tym kre­atyw­nym, żeby ni­ko­mu nie pod­pa­dło to, że po pro­stu je­steś le­ni­wy.

5. Nigdy nie wy­łą­czaj Facebooka. A co je­śli na­gle za­brak­nie ci po­my­słu na to co śmiesz­ne­go moż­na jesz­cze obej­rzeć? Wtedy mo­że­sz ra­to­wać się wy­łącz­nie Facebookiem. Jest prze­cież tyle śmiesz­ny­ch FanPage’y do obej­rze­nia, prak­tycz­nie na każ­dy te­mat. Na pew­no nie wi­dzia­łeś jesz­cze wszyst­ki­ch. Jeśli jed­nak tak się sta­ło, to upew­nij się, że masz ak­tu­al­ne zdję­cie pro­fi­lo­we. Najlepiej przez go­dzi­nę pró­buj so­bie zro­bić jak naj­ład­niej­sze, po­tem przez 30 mi­nut szu­kaj od­po­wied­nie­go fil­tra, a po­tem mo­że­sz już spo­koj­nie ob­ser­wo­wać jak przy­by­wa ci laj­ków. Kiedy skoń­czy­sz mo­że­sz ewen­tu­al­nie prze­glą­dać sta­re zdję­cia zna­jo­my­ch. To do­pie­ro beka!

6. Nie wy­cho­dź z domu. Jeszcze za­chce Ci się zro­bić coś faj­ne­go pod wpły­wem świe­że­go po­wie­trza, albo co gor­sza spo­tka­sz ja­kie­goś zna­jo­me­go i on cię do tego na­kło­ni. Nie mo­że­sz so­bie na to po­zwo­lić!

7. Wdaj się w dys­ku­sję w in­ter­ne­cie. Na do­wol­ny te­mat. Najlepiej żeby miał coś wspól­ne­go z po­li­ty­ką. Musisz tyl­ko umie­jęt­nie po­szu­kać od­po­wied­nie­go elek­to­ra­tu. Najlepiej po­dy­sku­to­wać o no­wy­ch po­my­sła­ch Korwina. Ewentualnie spraw­dź fo­rum Filmwebu, tam z pew­no­ścią znaj­dzie­sz cie­ka­we dys­ku­sje o tym czy dany film jest do dupy czy jed­nak nie.

8. Zagraj w coś. Byłbym za­po­mniał, że są prze­cież jesz­cze gry kom­pu­te­ro­we. Dopilnuj jed­nak, żeby to nie była żad­na z tych gier, któ­re mogą cię cze­goś na­uczyć i żeby była bar­dziej wcią­ga­ją­ca niż Pasjans.

9. Utnij so­bie dwu­go­dzin­ną drzem­kę. Po co masz ro­bić coś pro­duk­tyw­ne­go sko­ro mo­że­sz o go­dzi­nie szes­na­stej wpa­ść po­now­nie w ob­ję­cia Morfeusza i obu­dzić się gdy w in­ter­ne­cie za­czną po­ja­wiać się nowe memy oraz wię­cej two­ich zna­jo­my­ch bę­dzie sie­dzieć na Facebooku? No po co?

10. Cokolwiek masz do zro­bie­nia, zrób to ju­tro. I tak so­bie po­wta­rzaj przez cały dzień, jak tyl­ko naj­dzie cię na to ocho­ta. Wcale nie bę­dzie­sz tego ża­ło­wać.

Przeczytaj także: