Parę dni temu pi­sa­łem jaki to Facebook jest nie­do­bry i w ogó­le „be”, jak krad­nie nam czas i jak przez nie­go spa­dła po­czyt­no­ść ety­kiet Domestosa, CIFu i pa­sty do zę­bów. Sęk w tym, że póki co lu­dzie (w tym ja) sły­sząc pro­po­zy­cje usu­nię­cia swo­je­go kon­ta prze­ja­wia­ją po­dob­ny en­tu­zja­zm, co prze­cięt­na pol­ska ko­bie­ta na dźwięk słów „seks anal­ny”. Wbrew po­zo­rom Facebook jest przy­dat­nym na­rzę­dziem, któ­re mo­że­my wy­ko­rzy­sty­wać nie tyl­ko do zwy­kłe­go kon­tak­tu ze zna­jo­my­mi, ale tak­że jako źró­dło in­for­ma­cji czy po pro­stu do ce­lów mar­ke­tin­go­wy­ch (albo do zmar­no­wa­nia cza­su, gdy ktoś to uwiel­bia ro­bić). Tutaj wy­pa­da­ło­by za­cho­wać się jak ty­po­wy wu­jek z wą­sem, za­ła­mać ręce i po­wie­dzieć „co zro­bi­sz jak nic nie zro­bi­sz?”. Fejsa nie usu­nie­sz, bo cza­sa­mi się przy­da­je, ale uży­wa­jąc go wie­sz, że tra­ci­sz spo­ro cza­su.

Na szczę­ście są roz­wią­za­nia, któ­re po­mo­gą ci ogra­ni­czyć czas spę­dza­ny na Facebooku. Ja opi­sa­łem po­ni­żej 7, naj­prost­szy­ch i jed­no­cze­śnie naj­sku­tecz­niej­szy­ch z nich.

  1. Usuń fej­sa ze swo­ich za­kła­dek w prze­glą­dar­ce. 90% osób ma za­pi­sa­ne­go Facebooka w pa­sku wi­docz­nym za­raz nad tre­ścią stro­ny, naj­czę­ściej za­raz z le­wej. Tak na wy­pa­dek, gdy­by za­po­mnie­li ad­re­su, albo po­psu­ła się kla­wia­tu­ra. Wiem, że tak jest wy­god­niej, bo sam tak mia­łem, ale po ja­kimś cza­sie to usu­ną­łem, bo za­uwa­ży­łem, że ma­jąc w polu wi­dze­nia logo, czę­ściej będę wcho­dził na tę stro­nę. To tak jak z ko­mór­ką – kie­dy trzy­ma­sz ją na sto­le w trak­cie ja­kiejś nud­nej czyn­no­ści, to ob­cza­ja­sz ją trzy razy czę­ściej, niż gdy jest scho­wa­na w kie­sze­ni.
  2. Zabaw się w Stalina i zrób czyst­kę swo­ich zna­jo­my­ch. Oczywiście nie do­słow­nie. Nie mu­si­sz od razu po­su­wać się do opcji „Usuń ze zna­jo­my­ch”, bo może przy­kła­do­wo ja­rać cię licz­ba 1500 osób trzy­ma­ny­ch jako „Znajomi”. Wystarczy jak anu­lu­je­sz sub­skryp­cję tych, któ­rzy ani cię nie ob­cho­dzą, ani nie dzie­lą się czymś co cię in­te­re­su­je.
  3. Zastosuj punkt 2. do stron, któ­re lu­bi­sz. Przeciętny użyt­kow­nik, ma ta­ki­ch FanPage’y w swo­jej ko­lek­cji koło 300. Ja mam za­wsze po­ni­żej 100, bo uwa­żam, że wię­cej stron nie jest w sta­nie od­po­wia­dać moim za­in­te­re­so­wa­niom, któ­re, co zu­peł­nie nor­mal­ne, zmie­nia­ją się z cza­sem. Dziś czy­tam dużo o biz­ne­sie i mar­ke­tin­gu, kie­dyś bar­dziej in­te­re­so­wa­łem się mo­to­cy­kla­mi i kul­tu­rą, dla­te­go też te­raz nie lu­bię już prak­tycz­nie żad­nej ze stron, któ­re lu­bi­łem 2 lata temu. U więk­szo­ści osób, ta­kie stro­ny jesz­cze „wi­szą” i po­ja­wia­ją się od cza­su do cza­su na głów­nej.
  4. Klikaj tyl­ko w to, co cię in­te­re­su­je. Facebook ma spe­cjal­ny al­go­rytm, EdgeRank, któ­ry de­cy­du­je o tym, któ­re po­sty i w ja­kiej ko­lej­no­ści są wy­świe­tla­ne, na two­jej stro­nie głów­nej. Jedną z 3 zmien­ny­ch, ja­kie bie­rze pod uwa­gę jest two­je za­an­ga­żo­wa­nie. Najlepszą for­mą, bar­dzo chęt­nie po­zy­ski­wa­ną przez FanPage (choć me­cha­ni­zm jest taki sam w przy­pad­ku pry­wat­ny­ch pro­fi­li) jest udo­stęp­nia­nie po­stu. Dalej jest ko­men­ta­rz, „lajk” i klik­nię­cie w post lub link w nim za­war­ty. Myk po­le­ga na tym, by kli­kać tyl­ko w to co nas in­te­re­su­je, a nie we wszyst­ko co może oka­zać się in­te­re­su­ją­ce. Albo je­śli kli­ka się już w coś i oka­zu­je się to cie­ka­we, prze­ja­wić więk­szą ak­tyw­no­ść i sko­men­to­wać. Wtedy EdgeRank za­czy­na ła­pać co chce­sz wi­dy­wać na swo­jej stro­nie głów­nej czę­ściej, a co rza­dziej lub w ogó­le.
  5. Nie włą­czaj cza­tu i nie od­pi­suj od razu na wia­do­mo­ści. Nikt nie pi­sze pil­ny­ch, ani waż­ny­ch wia­do­mo­ści przez Facebooka, za to duża czę­ść użyt­kow­ni­ków trak­tu­je go, jak na­stęp­cę Gadu-Gadu. Jeśli chce­sz zy­skać tro­chę cza­su, to upla­suj go w swo­ich prio­ry­te­ta­ch mię­dzy ma­ilem, a smsem. Nie da­waj się wcią­gać w dłu­gie roz­mo­wy. Jeśli masz po­trze­bę z daną oso­bą po­dy­sku­to­wać dłu­żej, to albo się spo­tkaj­cie, albo wy­ko­rzy­staj­cie te­le­fon. Po to pła­ci­sz abo­na­ment.
  6. Nie trzy­maj Facebooka otwar­te­go w tle. To ta­kie ku­szą­ce, gdy zwy­kłe „Facebook” za­mie­nia się w „(1) Facebook” albo, gdy sły­szy­sz „plum-plum” ozna­cza­ją­ce nową wia­do­mo­ść, że aż od­ry­wa­sz się od razu o tego co ak­tu­al­nie ro­bi­sz, by spraw­dzić co no­we­go, zu­peł­nie nie­istot­ne­go się wy­da­rzy­ło. Jeśli nie pro­wa­dzi­sz du­że­go Fanpage’a, w przy­pad­ku któ­re­go li­czy się czas re­ak­cji na ak­tyw­no­ść fa­nów, to po pro­stu zre­zy­gnuj z trzy­ma­nia fej­sa w tle. Jak bę­dzie­sz chciał wej­ść, to ad­res zna­sz, więc otwo­rzy­sz so­bie po­now­nie w cią­gu se­kun­dy. No chy­ba, że in­ter­net masz li­mi­to­wa­ny na wia­dra i każ­da stro­na ła­du­je ci się pół go­dzi­ny, to inna spra­wa.
  7. Niech prze­glą­da­nie fej­sa nie bę­dzie pierw­szą i ostat­nią rze­czą jaką ro­bi­sz w cią­gu dnia. Siku i my­cie zę­bów w tym punk­cie nie li­czą się jako rze­czy. Wbij so­bie do gło­wy, że nie ma naj­mniej­szej po­trze­by byś brał się przed snem za scro­lo­wa­nie. Zamiast tego weź do ręki książ­kę i prze­czy­taj roz­dział, albo dwa. Tylko na tym zy­ska­sz. Tak samo rano – jest mi­lion in­ny­ch czyn­no­ści, któ­re mógł­byś wy­ko­nać, jak cho­ciaż­by 30 pom­pek czy wyj­ście po buł­ki, któ­re będą dla cie­bie lep­sze, więc wy­bie­rz je, a nie prze­glą­da­nie Facebooka.

Może to pro­ści­zna i nie wy­ma­ga wie­le od cie­bie, ale na­praw­dę po­ma­ga ogra­ni­czyć stra­ty cza­su i wy­cho­dzi każ­de­mu na do­bre. Spróbuj, a prze­ko­na­sz się, że dzia­ła.

Najważniejsze w tym wszyst­kim jest zro­zu­mie­nie pew­nej za­sa­dy – kie­dy masz wol­ną chwi­lę, to za­mia­st od razu spraw­dzać Facebooka, zrób jed­ną z 148 in­ny­ch rze­czy, któ­re mo­że­sz w tej chwi­li zro­bić. Zadzwoń do mamy, wyj­dź się prze­wie­trzyć, zrób parę pom­pek, po­sie­dź i po­my­śl o spra­wa­ch, na któ­re nie mia­łeś wcze­śniej cza­su. Jak to poj­mie­sz, to po­wyż­sze 7 punk­tów bę­dzie tyl­ko na­rzę­dzia­mi, któ­re chęt­nie za­sto­su­je­sz.

Przeczytaj także: