Nie wiem jak ty, ale ja je­stem wiel­kim fa­nem kawy. Mógłbym pić ją cały czas. Swego cza­su ma­wia­łem, że nie ma dla mnie lep­sze­go śnia­da­nia niż ku­bek bar­dzo moc­nej, czar­nej kawy, spo­ży­wa­ny ra­zem z pa­pie­ro­sem, naj­le­piej tuż po po­ran­nym prysz­ni­cu, w szla­fro­ku i kap­cia­ch, na bal­ko­nie z wi­do­kiem na bu­dzą­ce się do ży­cia mia­sto. To po­tra­fi­ło dać mi ener­gię do dzia­ła­nia na co naj­mniej 8 go­dzin, kie­dy to nad­cho­dził czas na bar­dzo po­dob­ny obiad. Niemniej jed­nak zna­la­złem lep­szy spo­sób na uda­ną po­bud­kę.

Dziś ma­jąc do wy­bo­ru po­ran­ną kawę i szklan­kę wody, wy­bie­ram tą dru­gą. Dlaczego? Bo woda daje wię­cej ener­gii niż kawa. Tak, to nie jest żart. Każdy z nas bu­dzi się od­wod­nio­ny, a do­dat­ko­wo dzień za­czy­na piel­grzym­ką do to­a­le­ty, gdzie tyl­ko po­głę­bia nie­do­bór. Człowiek do po­praw­ne­go funk­cjo­no­wa­nia  po­trze­bu­je wody. Doskonale wszy­scy wie­my, że bez je­dze­nia je­ste­śmy w sta­nie prze­żyć kil­ka ty­go­dni, a bez wody już tyl­ko kil­ka dni. Oczywiście nie mu­si­my jej spo­ży­wać w czy­stej po­sta­ci, po­nie­waż w pra­wie wszyst­kim co jemy znaj­du­je się woda. Niemniej jed­nak bar­dzo od­czu­wa­my jej nie­do­bo­ry, na­wet nie zda­jąc so­bie z tego spra­wy (pa­trz kac, któ­re­go czę­ścią skła­do­wą jest od­wod­nie­nie).

Dlaczego zamiast kawy?

Pomysł na to by pić wodę za­mia­st kawy wy­ni­ka z pro­ste­go fak­tu – ko­fe­ina, któ­ra po­bu­dza nas do ży­cia, ma rów­nież dzia­ła­nie mo­czo­pęd­ne. Oczywiście, kie­dy jest roz­cień­czo­na, jak to zwy­kle bywa, efekt ten jest zmi­ni­ma­li­zo­wa­ny, ale jed­nak ist­nie­je. Pijąc wodę uni­ka­sz tego nie­po­żą­da­ne­go dzia­ła­nia ko­fe­iny i zwal­cza­sz nie­do­bór wody, któ­ry jest przy­czy­ną bra­ku ener­gii.

Dobrze, do­brze, po­wie­sz, ale czy woda roz­bu­dzi mnie tak jak to robi kawa? Nie do koń­ca. Duża ilo­ść wody na pew­no da ci masę ener­gii, ale nie zmie­ni cię w Supermana. Co zro­bić je­śli jed­nak nie bu­dzi­sz się jak ak­to­rzy w fil­ma­ch i przez kil­ka­na­ście mi­nut twój mózg da­lej pra­cu­je w zwol­nio­nym tem­pie, do­pó­ki nie do­sta­nie ko­fe­iny? Możliwości jest wie­le, ja po­le­cam ci odro­bi­nę ru­chu (nie mu­si­sz od razu bie­gać, ale np. mo­że­sz się przej­ść na uczel­nię / do pra­cy, za­mia­st je­chać tram­wa­jem) i szyb­ką mu­zy­kę. Twoje zdro­wie na tym tyl­ko zy­ska.

Co najważniejsze – to działa!

Choć to wy­da­je się nie­praw­do­po­dob­ne, to na­praw­dę dzia­ła. Sam wy­pró­bo­wa­łem to parę mie­się­cy temu i od tego cza­su nie zda­rzy­ło mi się wy­pić kawy przed po­łu­dniem. Oczywiście je­śli ktoś bar­dzo ją lubi i nie chce z niej re­zy­gno­wać, to nic nie stoi na prze­szko­dzie, by pił ją co rano, ale na­le­ży wte­dy pa­mię­tać o do­dat­ko­wym spo­ży­ciu wody. Optymalna ilo­ść to litr z sa­me­go rana.

Przekonaj się sam, a już ju­tro za­uwa­ży­sz jaka jest róż­ni­ca mię­dzy za­strzy­kiem ener­gii, a roz­bu­dze­niem.

Przeczytaj także: