kierunek studiów

Kończy się kwie­cień, a to znak, że po dłu­gim week­en­dzie zoba­czy­my na mie­ście grup­ki dziew­czyn ubra­nych w bia­łe blu­zecz­ki i czar­ne spód­nicz­ki oraz chłop­ców w za dużych gar­ni­tu­rach i butach, któ­re do tej pory ubie­ra­li tyl­ko do kościo­ła. Dla mnie oso­bi­ście taki widok będzie deli­kat­nym szo­kiem, bo ci ludzie byli jesz­cze w gim­na­zjum, odli­cza­li czas do skoń­cze­nia 18 lat i cho­wa­li się za gara­ża­mi pijąc piwo po szko­le, gdy ja cze­ka­łem na nadej­ście matu­ry (bo cięż­ko było nazwać to co wte­dy robi­łem przy­go­to­wy­wa­niem się do niej) i zasta­na­wia­łem się jaki kie­ru­nek stu­diów wybrać. Wydawało mi się wte­dy, że minie szmat cza­su zanim oso­by, któ­rych nawet nie mia­łem oka­zji poznać, bo były zbyt mło­de żeby­śmy mogli cho­dzić jed­no­cze­śnie do tej samej szko­ły, sta­ną przed tym samym wyzwa­niem co ja.

Pamiętam, że moim rówie­śni­kom wybór kie­run­ku stu­diów nie przy­cho­dził łatwo, nie­któ­rzy waha­li się prak­tycz­nie do same­go roz­po­czę­cia roku aka­de­mic­kie­go, a wie­le osób, łącz­nie ze mną, zmie­ni­ło kie­ru­nek, uczel­nię, czy nawet mia­sto po pierw­szym roku. Na całe szczę­ście więk­szość życio­wych wybo­rów moż­na w przy­szło­ści zmie­nić bądź sko­ry­go­wać, co powin­no napa­wać nadzie­ją, bo nie ma chy­ba oso­by, któ­ra mając jesz­cze naście lat i poczu­cie, że teraz jest już doro­sła, nie pod­ję­ła by jakiejś głu­piej i nie­zbyt prze­my­śla­nej decy­zji. Dlatego też, według mnie naj­waż­niej­szym czyn­ni­kiem skła­do­wym mądre­go wybo­ru kie­run­ku stu­diów jest nie­na­kła­da­nie na sie­bie pre­sji tego, jakie kon­se­kwen­cje może to za sobą pocią­gnąć. I tak naj­praw­do­po­dob­niej po mie­sią­cu zaczniesz myśleć, że nie tak sobie wyobra­ża­łeś te stu­dia, a przed­mio­ty, któ­re wyda­wa­ły się faj­ne z nazwy są albo bez­u­ży­tecz­ne w życiu zawo­do­wym, albo wie­dza jaka jest na nich prze­ka­zy­wa­na prze­sta­ła być aktu­al­na, gdy twoi rodzi­ce się pozna­li.

Studia zawsze moż­na zmie­nić, nawet jeśli nie na począt­ku, to ide­al­ną oka­zją do tego jest ukoń­cze­nie licen­cja­tu. Nie ma więk­sze­go zna­cze­nia na jaką uczel­nie dosta­niesz się zaraz po matu­rze, bo na two­im dyplo­mie będzie pie­częć uczel­ni, któ­ra przy­zna­ła ci tytuł magi­stra. To nie jest tak, że jak zła­piesz się jakie­goś kie­run­ku czy uczel­ni, to musisz się go kur­czo­wo trzy­mać. Moim zda­niem waż­niej­sza jest cała otocz­ka stu­diów, to jak moż­na dobrze wyko­rzy­stać ten czas (patrz mój tekst z paź­dzier­ni­ka — Jak mądrze wyko­rzy­stać stu­dia?) i efekt koń­co­wy. To, że zaczy­na­łeś od Zarządzania Wysypiskiem Śmieci na Wyższej Szkole Robienia Hałasu nie będzie mia­ło żad­ne­go zna­cze­nia, kie­dy w wie­ku 30 lat w swo­im CV będziesz mógł wpi­sać 10 lat doświad­cze­nia zawo­do­we­go i tytuł magi­stra Finansów i Rachunkowości na Akademii Leona Koźmińskiego, z dwo­ma spe­cja­li­za­cja­mi. Nie będzie mia­ło nawet zna­cze­nia to czy były to stu­dia dzien­ne czy zaocz­ne. Będzie się liczy­ło to co uda­ło ci się osią­gnąć, a nie to, że mając 19 lat pod­ją­łeś nie­ko­niecz­nie roz­sąd­ną decy­zję. Zdejmij z sie­bie pre­sję.

Czym chcesz się w życiu zaj­mo­wać?

Drugim kro­kiem w wybo­rze kie­run­ku stu­diów powin­no być zasta­no­wie­nie się co tak napraw­dę w życiu robić. Poważnie. Nie ma sen­su podej­mo­wać takiej decy­zji w opar­ciu o żad­ne ran­kin­gi. Najbogatsi ludzie na świe­cie nie są z wykształ­ce­nia oso­ba­mi, któ­re przo­du­ją w ran­kin­gach naj­le­piej zara­bia­ją­cych zawo­dów. Kierunek, któ­ry wybie­rzesz, nie przy­nie­sie ci pie­nię­dzy z zło­tej tacy. Informatykom nie pła­cą za to, że skoń­czy­li infor­ma­ty­kę, ale dla­te­go, że potra­fią dobrze pro­gra­mo­wać; naj­le­piej zara­bia­ją­cy praw­ni­cy, to nie ci, któ­rzy mie­li naj­lep­sze oce­ny, ale ci, któ­rzy naj­le­piej dba­ją o inte­re­sy swo­ich klien­tów. Może się wyda­wać nie­któ­rym oso­bom, że jak poświę­cą na naukę dużo cza­su, to będę potem dużo zara­biać. To nie praw­da. Najwięcej zara­bia­ją ci, któ­rzy naj­le­piej pra­cu­ją, a pra­cu­ją oni naj­le­piej, bo robią to co chcą robić, a nie to co ktoś każe im robić. Dlatego od same­go począt­ku, trze­ba wie­dzieć, czym chce się w życiu zaj­mo­wać i pod tym kątem wybie­rać dla sie­bie kie­ru­nek stu­diów, bo bez tego nawet z naj­lep­szym dyplo­mem będzie ci się żyło gorzej od oso­by, któ­ra zaj­mu­je się w życiu tym, co ją inte­re­su­je i spra­wia jej dużą przy­jem­ność.

Nie wiesz czym chcesz się w życiu zaj­mo­wać? Nie przej­muj się tym. Ja mając 19 lat też nie wie­dzia­łem. Ale spró­bo­wa­łem paru rze­czy, pozna­łem moż­li­wo­ści jakie daje nam świat i teraz już wiem. Jest to w sumie zbli­żo­ne, do tego nad czym się zasta­wia­łem po matu­rze, ale i tak pierw­sze stu­dia jakie sobie wybra­łem były nie­tra­fio­ne. Powiem wię­cej, nie sły­sza­łem nigdy o stu­diach, któ­re by kształ­ci­ły mnie w kie­run­ku, w któ­rym podą­żam. Nie przej­mu­je się tym. Po pro­stu wybra­łem po raz dru­gi kie­ru­nek stu­diów, tym razem sta­wia­jąc na to, by wiedz, któ­rą na nich zdo­bę­dę pomo­gła mi w pro­wa­dze­niu wła­snej fir­my, bo do tego spro­wa­dza­ją się moje pla­ny.

Gdybym ja dziś miał 19 lat i wybie­rał kie­ru­nek…

…wybrał­bym pew­nie Prawo w biz­ne­sie. Kierunku tego nie moż­na chy­ba zna­leźć na żad­nej publicz­nej uczel­ni, a szko­da, bo jak dla mnie łączy w sobie dwa naj­bar­dziej zna­czą­ce obsza­ry wie­dzy dla przy­szłych przed­się­bior­ców (czy­li naj­waż­niej­sze aspek­ty pra­wa i zarzą­dza­nia), a to głów­nie przed­się­bior­cy roz­wi­ja­ją nasz kraj. Rozważałbym jesz­cze Informatykę — kie­ru­nek ten może i zamy­ka czło­wie­ka w szu­flad­ce pt. “nerd w spra­nym, pasia­stym swe­trze”, ale rze­czy­wi­stość moc­no ten ste­reo­typ kory­gu­je. Informatycy nie tyl­ko nie mają pro­ble­mów ze zna­le­zie­niem dobrze płat­nej pra­cy, ale tak­że są naj­czę­ściej inte­li­gent­ny­mi i ogar­nię­ty­mi face­ta­mi, któ­rzy nie muszę korzy­stać z usług tre­ne­rów uwo­dze­nia by w koń­cu prze­stać być pra­wicz­ka­mi. Z podob­nych powo­dów mógł­bym jesz­cze wybrać Matematykę (świet­ne per­spek­ty­wy w świe­cie finan­sów) i Logistykę (ze wzglę­du na poten­cjał bran­ży e-com­mer­ce). Gdybym był huma­ni­stą to poszedł­bym na Prawo (mógł­bym zostać sędzią i mieć do koń­ca życia wyje­ba­ne) lub jakąś egzo­tycz­ną Filologię — i ta ostat­nia jest chy­ba dziś naj­mą­drzej­szym wybo­rem dla huma­ni­stów i tych, któ­rzy nie mają poję­cia co chcą robić w życiu, bo mając 19 lat wybie­ra się jedy­nie język, a dopie­ro idąc na stu­dia pody­plo­mo­we wybie­ra się zawód (uwierz­cie mi, księ­go­wi zna­ją­cy np. węgier­ski zara­bia­ją bar­dzo dużo).

A cze­go bym nie pole­cał?

Na pew­no kie­run­ków przy­rod­ni­czych — po nich o pra­cę w zawo­dzi cięż­ko, chy­ba, że przy kosze­niu traw­ni­ków. Kierunków huma­ni­stycz­nych, któ­re nic nie wno­szą, jak poli­to­lo­gia, socjo­lo­gia, kul­tu­ro­znaw­stwo, i pozo­sta­łych -logii i -znawstw, z wyjąt­kiem filo­zo­fii (uczy logicz­ne­go myśle­nia). Także kie­run­ków, któ­re koja­rzą się tyl­ko z naucza­niem w szko­łach lub pro­wa­dze­nia karie­ry naukow­ca. Nie pole­cił­bym też eko­no­mii, bo ten kie­ru­nek dla mnie jest z kolei jak sta­nie w klu­bie, koło 5 świet­nych lasek i gada­nie z naj­brzyd­szą z nich.


Wybór kie­run­ku nie jest trud­ny, nie jest też czymś do cze­go nale­ży się przy­wią­zy­wać. To tyl­ko jeden z eta­pów życia, o któ­rym się szyb­ko zapo­mi­na. Nie jest to strzał do bram­ki — nie musisz się mar­twić o to, że wła­śnie strze­lasz samo­bó­ja — to jedy­nie poda­nie, a tyl­ko od cie­bie zale­ży czy przy­bli­ży cię ono do celu czy nie.

Share: