zespołowa

Władysław Bartoszewski powie­dział kie­dyś: “Na pew­no nie wszyst­ko, co war­to, to się opła­ca, ale jesz­cze pew­niej (…) nie wszyst­ko, co się opła­ca, to jest w życiu coś war­te”. To zda­nie jest sil­nie esk­plo­ato­wa­ne przez bran­żę pro­duk­cji moty­wu­ją­cych memów. Ja wolę jed­nak pod­cho­dzić do tego cyta­tu z więk­szą reflek­sją i zaszcze­piać tę myśl w wie­lu dzie­dzi­nach życia.
Weźmy na tapet czas. Jeśli myśli­my o nim jak o zaso­bie, a tak chy­ba myśli więk­szość osób, przede wszyst­kim ci, któ­rzy nie są naukow­ca­mi, czy­li pra­wie wszy­scy ludzie, to myśli­my o nim jak o czymś bar­dzo cen­nym. Czas to pie­niądz, jak zwy­kło się mówić. Dlatego jako cen­ny zasób, czas chce­my oszczę­dzać, a wła­ści­wie nie oszczę­dzać, bo oszczę­dzać to może­my pie­nią­dze w skar­pe­cie (jeśli jeste­śmy sta­ro­świec­cy lub para­no­icz­ni), zako­pu­jąc je w zie­mi (jeśli aku­rat jeste­śmy Pablo Escobarem) lub wpła­ca­jąc na kon­to lub loka­tę (jeśli nie wystę­pu­je żad­ne z poprzed­nich), a z cza­sem tych rze­czy nie zro­bi­my, może­my jedy­nie lepiej go wyko­rzy­sty­wać.

Dla jed­nych będzie to rów­no­znacz­ne z wydłu­że­niem odpo­czyn­ku. Dla dru­gich z prze­zna­cze­niem cza­su na pra­cę. Dla trze­cich z częst­szym zaj­mo­wa­niem się czymś poza pra­cą. Dla czwar­tych, naj­bar­dziej roz­sąd­nych, z kom­bi­na­cją wszyst­kich trzech.

Bez wzglę­du na prio­ry­te­ty, czas zawsze opła­ca się oszczę­dzać, ale nie zawsze war­to. Zadajmy więc sobie pyta­nie:

Na czym nie war­to oszczę­dzać cza­su?

Na komu­ni­ka­cji

Czasem jest taka poku­sa by być zdaw­ko­wym, na przy­kład, gdy obo­wiąz­ki nas przy­tła­cza­ją. Przecież moż­na oszczę­dzić tyle cza­su, całe kil­ka­na­ście sekund, jeśli powie się coś kró­cej. Pomijając już sza­cu­nek do dru­giej oso­by, oszczę­dza­jąc w ten spo­sób czas, może­my go jesz­cze wię­cej stra­cić. Na popra­wia­niu po kimś zada­nia, któ­re nie­pre­cy­zyj­nie wytłu­ma­czy­li­śmy. Na roz­wią­zy­wa­niu kon­flik­tów i nie­po­ro­zu­mień.

Podejmowaniu decy­zji

Czym innym są szyb­kie, intu­icyj­ne decy­zje, a czym innym decy­zje, któ­re trze­ba podej­mo­wać wol­niej, prze­my­śleć. O ile war­to i opła­ca się oszczę­dzać czas przy podej­mo­wa­niu decy­zji o tym, jak zacho­wać w sytu­acji zagro­że­nia na dro­dze, to kie­dy już chce­my wybrać samo­chód, któ­rym po tej dro­dze chcie­li­by­śmy się poru­szać lepiej cza­su nie oszczę­dzać.

Nie o to też w tym cho­dzi, by wyzbyć się cał­ko­wi­cie ze swo­je­go życia spon­ta­nicz­no­ści i zostać raso­wym kana­po­wym nudzia­rzem. Tu bar­dziej cho­dzi o zacho­wa­nie w sty­lu “jest opcja A i opcja B, nie mam za bar­dzo cza­su i nie chce mi się teraz zasta­na­wiać, któ­ra jest lep­sza, więc wybio­rę pierw­szą z brze­gu”. Jest ono szcze­gól­nie nie­ko­rzyst­ne w dłuż­szej per­spek­ty­wie jeśli decy­zja doty­czy takich aspek­tów jak pie­nią­dze, pra­ca, stu­dia, miesz­ka­nie czy zwią­zek. I zno­wu — może w krót­kiej per­spek­ty­wie to się opła­ca, bo oszczę­dza­my cza­sem przez to dużo cza­su, ale w osta­tecz­nym roz­ra­chun­ku zazwy­czaj nie war­to.

Bezpieczeństwie

Sam nale­żę do osób nagmin­nie prze­cho­dzą­cych przez przej­ście dla pie­szych na czer­wo­nym świe­tle i zda­ję sobie spra­wę jakie to może stwo­rzyć zagro­że­nie, i mimo to, tak robię. Zawsze jed­nak dzie­je się to na skrzy­żo­wa­niu dobrze mi zna­nym, na któ­rym znam dokład­nie sche­mat zmia­ny sygna­li­za­cji i ten­den­cje kie­row­ców do prze­jaz­du na “póź­nym żół­tym”. Niemniej jed­nak nie jest to zacho­wa­nie, któ­re powin­no się naśla­do­wać.

Niestety w Polsce na każ­dym kro­ku widać oso­by, któ­re chcąc nad­ro­bić parę minut spóź­nie­nia nara­ża­ją sie­bie i innych na nie­bez­pie­czeń­stwo. Konsekwencje są wszyst­kim dobrze zna­ne i każ­dy ma świa­do­mość, że nie war­to tego robić. Oszczędności cza­su są zwy­kle zni­ko­me, a czę­sto moż­na by je uzy­skać sto­su­jąc się do następ­ne­go punk­tu.

Planowaniu i przy­go­to­wa­niach

Nie wiem jak ty nazwał­byś oso­bę, któ­ra w kil­ka godzin po usły­sze­niu od szwa­gra świet­ne­go pomy­słu na biz­nes bie­gnie do ban­ku po kre­dyt na roz­po­czę­cie dzia­łal­no­ści, ale ja nazwał­bym po pro­stu idio­tą. Planowanie jest moim zda­niem naj­waż­niej­szym eta­pem w pra­wie każ­dym przed­się­wzię­ciu, gdyż naj­zwy­czaj­niej w świe­cie wszyst­ko uła­twia i pozwa­la się przy­go­to­wać na róż­ne sce­na­riu­sze. Oczywiście nie da się stwo­rzyć pla­nu dosko­na­łe­go, ponie­waż żyje­my w cza­sach bły­ska­wicz­nych zmian oto­cze­nia i znacz­ne­go prze­cią­że­nia infor­ma­cyj­ne­go, ale lep­szy dobry, acz nie­do­sko­na­ły plan, niż żaden.

Oszczędność cza­su uzy­ska­na dzię­ki potrak­to­wa­niu fazy pla­no­wa­nia po maco­sze­mu może być napraw­dę spo­ra, szcze­gól­nie jeśli jest to duże przed­się­wzię­cie, nie­mniej jed­nak bar­dzo rzad­ko ma miej­sce sytu­acja, kie­dy w trak­cie nie dzie­je się nic zaska­ku­ją­ce­go, cze­mu moż­na by zapo­biec lepiej się przy­go­to­wu­jąc. Najprostszy przy­kład: jedziesz na roz­mo­wę kwa­li­fi­ka­cyj­ną na dru­gi koniec mia­sta i spóź­nia się tram­waj. To czy zdą­żysz na czas zale­ży głów­nie od tego, czy spraw­dzi­łeś połą­cze­nia alter­na­tyw­ne. Zazwyczaj tego nie robisz, bo szko­da ci cza­su przed spo­tka­niem, w koń­cu masz w komór­ce apli­ka­cje, w któ­rej możesz to szyb­ko spraw­dzić. Problem w tym, że w tym przy­pad­ku “szyb­ko” może oka­zać się za dłu­go i two­ja alter­na­ty­wa uciek­nie ci sprzed nosa.

Relacjach

To już tro­chę głęb­szy temat, ale isto­ta jest podob­na do tego co pisa­łem o komu­ni­ka­cji. Czasem ilość spraw naglą­cych osią­ga alar­mu­ją­cy poziom i gene­ral­nie cho­dzisz pod­de­ner­wo­wa­ny, na smsy od swo­jej dziew­czy­ny odpo­wia­dasz skró­ta­mi, tele­fo­ny od mat­ki odrzu­casz, a do wszyst­kich wokół tyl­ko odbur­ku­jesz z miną świad­czą­cą o tym, że wła­śnie ci prze­rwa­no bada­nia nad lekiem na AIDS. W tym wszyst­kim możesz zapo­mnieć o czyn­ni­ku ludz­kim i w szyb­ki spo­sób popsuć sobie rela­cję, tyl­ko dla­te­go, że chcia­łeś szyb­ko dokoń­czyć zada­nie i móc wyjść z pra­cy, nie dostrze­ga­jąc, że dru­ga oso­ba potrze­bu­je roz­mo­wy z tobą. A kto wie, może to wła­śnie ona mia­ła zostać two­im part­ne­rem w inte­re­sach?

Share: