Zastanawiałeś się kie­dyś jaka jest opty­mal­na dłu­go­ść snu? Czy jest to 6, 7 czy 8 go­dzin? A może to zu­peł­nie inna licz­ba? Czy da się to w ogó­le okre­ślić dla ogó­łu, czy ra­czej dla każ­de­go jest to spra­wa in­dy­wi­du­al­na?

Podejrzewam, że pra­wie każ­dy ma w gro­nie swo­ich zna­jo­my­ch za­rów­no oso­by, któ­re po­tra­fią prze­spać cały dzień i czuć się nie­wy­spa­nym, jak i ta­kie, któ­re w łóż­ku by­wa­ją tyl­ko na chwi­lę, a w dzień dzia­ła­ją przez cały czas na peł­ny­ch ob­ro­ta­ch jak­by snu w ogó­le nie po­trze­bo­wa­ły. Napoleonowi przy­pi­su­je się stwier­dze­nie, że męż­czyź­ni śpią 6 go­dzin, ko­bie­ty 7, a le­nie 8. Z ko­lei two­ja mama za­pew­ne mó­wi­ła ci w dzie­ciń­stwie, że po­wi­nie­neś spać co­dzien­nie przy­naj­mniej przez 8 go­dzin. Prawdopodobnie w sie­ci na­tkną­łeś się kie­dyś na ar­ty­kuł, któ­ry po­da­wał po­dob­ne in­for­ma­cje. Każdy mówi co in­ne­go i nie wia­do­mo kto tak na­praw­dę ma ra­cję.

Po co komu sen?

Chyba każ­dy kie­dyś za­dał so­bie to py­ta­nie. Sen z jed­nej stro­ny jest bar­dzo przy­jem­nym do­zna­niem, z dru­giej jed­nak moc­no nas ogra­ni­cza, po­nie­waż po­chła­nia aż 1/3 na­sze­go ży­cia. Wiem, że za­raz mnie za­krzy­czą oso­by, któ­re uwiel­bia­ją so­bie po­spać i dla któ­ry­ch licz­ba ozna­cza­ją­ca dłu­go­ść snu ko­niecz­nie musi być dwu­cy­fro­wa, ale mu­szę to po­wie­dzieć – wie­le bym dał za to by móc spę­dzić tą 1/3 ży­cia ina­czej niż na bez­pro­duk­tyw­nym chra­pa­niu.

Podobnie uwa­żał Martin Eden, ty­tu­ło­wy bo­ha­ter po­wie­ści Jacka Londona. Ci, któ­rzy czy­ta­li (tym, któ­rzy nie czy­ta­li go­rą­co po­le­cam tę książ­kę) za­pew­ne pa­mię­ta­ją jak sta­rał się on ogra­ni­czać czas, któ­ry mu­siał spę­dzać w łóż­ku, tyl­ko po to by móc wię­cej pra­co­wać nad sobą. Jeśli wchło­nę­li­ście ten sam za­pał do roz­wo­ju co on, z pew­no­ścią nie raz po­dob­nie do nie­go prze­ko­na­li­ście się jak nie­do­sta­tecz­na dłu­go­ść snu upo­śle­dza ludz­ki or­ga­ni­zm i zde­cy­do­wa­nie utrud­nia sku­tecz­ne dzia­ła­nie. W ta­ki­ch mo­men­ta­ch bez­a­pe­la­cyj­nym sta­je się fakt, że sen jest czło­wie­ko­wi nie­ste­ty nie­zbęd­ny, jak re­start Windowsowi, a jego dłu­go­ść ma zna­czą­cy wpływ na na­sze funk­cjo­no­wa­nie. W ta­kim ra­zie co tak waż­ne­go dzie­je się z nami kie­dy śpi­my?

W trak­cie snu przede wszyst­kim od­po­czy­wa­my. Uszkodzone tkan­ki się re­ge­ne­ru­ją, mię­śnie roz­luź­nia­ją, zwal­nia ser­ce, itd., ale klu­czo­we zna­cze­nie mają pro­ce­sy, któ­re za­cho­dzą w tym cza­sie w mó­zgu. Przede wszyst­kim oczysz­cza się na­sza „pa­mięć ope­ra­cyj­na” jaką jest hi­po­kamp, od­po­wie­dzial­ny za prze­no­sze­nie in­for­ma­cji z pa­mię­ci krót­ko­trwa­łej do dłu­go­trwa­łej (dla­te­go też na­wet po krót­kiej drzem­ce bę­dzie nam ła­twiej na­uczyć się cze­goś no­we­go), co jak mnie­mam bar­dzo od­cią­ża nasz umy­sł. Do tego do­cho­dzi jesz­cze sze­reg in­ny­ch pro­ce­sów, o któ­ry­ch nie mam po­ję­cia, więc nie będę się wy­mą­drzać. Wystarczy, że przy­to­czę je­dy­nie skut­ki ja­kie wy­wo­łu­je nie­do­bór snu na nasz umy­sł, a są to: spa­dek kre­atyw­no­ści, po­gor­sze­nie zdol­no­ści kon­cen­tra­cji, spo­wol­nie­nie re­ak­cji, ob­niż­ka mo­ty­wa­cji, upo­śle­dze­nie zdol­no­ści po­dej­mo­wa­nia skom­pli­ko­wa­ny­ch de­cy­zji oraz zwięk­szo­na skłon­no­ść do po­dej­mo­wa­nia ry­zy­ka.

A długość snu?

Znając funk­cje snu i po­tra­fiąc okre­ślić co z nami się dzie­je w po­szcze­gól­ny­ch fa­za­ch, mo­że­my okre­ślić ile go­dzin snu po­trze­bu­je­my by od­po­wied­nio się zre­ge­ne­ro­wać. W Google Grafika moż­na zna­leźć wie­le róż­ny­ch wy­kre­sów ob­ra­zu­ją­cy­ch nasz sen, ja na po­trze­by tego ar­ty­ku­łu „po­ży­czy­łem” je­den z nich.

długość snu

Jak wi­dać nasz sen dzie­li się na 90 mi­nu­to­we cy­kle. W pierw­szym z nich za­sy­pia­my naj­głę­biej i re­ge­ne­ra­cja na­sze­go mó­zgu jest naj­efek­tyw­niej­sza. W ko­lej­ny­ch cy­kla­ch dzie­ją się dwie rze­czy – po pierw­sze nasz sen się spły­ca, a po dru­gie wy­dłu­ża się faza REM, czy­li ta w któ­rej po­ja­wia­ją się ma­rze­nia sen­ne, od­świe­ża się hi­po­kamp, a tak­że jest nam się naj­ła­twiej się obu­dzić. Jak wi­dać na wy­kre­sie, po szó­stej go­dzi­nie sen co­raz mniej speł­nia swo­ją funk­cję i jest nam naj­mniej po­trzeb­ny. Dlatego dla wie­lu opty­mal­ną dłu­go­ścią snu bę­dzie 6 go­dzin.

A nie moż­na dłu­go­ści snu skró­cić do 4,5 go­dzi­ny?

Można, ale nie­sie to ze sobą pew­ne kon­se­kwen­cje. Nasz hi­po­kamp ma wte­dy zde­cy­do­wa­nie mniej cza­su na kon­so­li­da­cję pa­mię­ci, co ozna­cza, że od­czu­je­my to jak­by nasz mózg nie mógł wej­ść na naj­wyż­sze ob­ro­ty. Warto wte­dy wy­na­gro­dzić go krót­ką drzem­ką w cią­gu dnia, nie dłuż­szą niż 30 mi­nut. Nie wiem czy war­te jest to za­cho­du po­nie­waż zmniej­sza­jąc dłu­go­ść snu z 8 do 6 go­dzin i tak zy­sku­je­my mie­siąc wię­cej w cią­gu roku. MIESIĄC. Poza tym nie­wie­le jest osób, bę­dą­cy­ch w sta­nie nor­mal­nie funk­cjo­no­wać na dłuż­szą metę przy tyl­ko 4,5 go­dzin­nym śnie i 30 mi­nu­to­wej drzem­ce w cią­gu dnia. Na dłuż­szą metę po­trze­ba drzem­ki bę­dzie też strasz­nie upier­dli­wa.

Sen polifazowy

Nie spo­sób nie za­uwa­żyć, że sto­su­jąc re­gu­lar­ną drzem­kę nie­ja­ki śpi­my w dwó­ch cy­kla­ch. Podobno przed laty lu­dzie sy­pia­li wy­łącz­nie w dwó­ch cy­kla­ch po 3 go­dzi­ny z dwu­go­dzin­ną prze­rwą mię­dzy nimi. Dziś już prak­tycz­nie nikt tego nie sto­su­je, z pro­ste­go wzglę­du – cięż­ko jest zro­bić coś pro­duk­tyw­ne­go w cią­gu za­le­d­wie 2 go­dzin, i to w środ­ku nocy. Niemniej jed­nak co­raz czę­ściej moż­na się spo­tkać z gło­sa­mi prze­ko­nu­ją­cy­mi do snu wie­lo­fa­zo­we­go. Rekordziści po­dob­no sy­pia­ją tyl­ko 2 go­dzi­ny w cią­gu doby, w czte­rech cy­kla­ch po 30 min, w ide­al­nym od­stę­pie 6 go­dzin. Pytanie tyl­ko czy moż­na nor­mal­nie żyć mu­sząc co 6 go­dzin kła­ść się do łóż­ka. Nie ma na­wet moż­li­wo­ści pój­ścia do nor­mal­nej pra­cy czy na zwy­kłą im­pre­zę.

Ja zde­cy­do­wa­nie pre­fe­ru­ję sys­tem 18 go­dzin ak­tyw­no­ści i 6 snu. I tak zy­sku­ję mie­siąc w ska­li roku w sto­sun­ku do osób, któ­re śpią po 8 go­dzin i dwa mie­sią­ce w przy­pad­ku tych le­niu­chów wy­le­gu­ją­cy­ch się przez 10 go­dzin dzien­nie.

Przeczytaj także: