sekundy

Doba trwa 86 400 se­kun­dy. Około 25 000 z nich spę­dza­my śniąc o wa­ka­cja­ch na Karaibach, a ko­lej­ne 20 000 na nic zna­czą­cy­ch ak­tyw­no­ścia­ch. Przemieszczając się z punk­tu A do punk­tu B, w ko­lej­ce do kasy, oglą­da­jąc nie­śmiesz­ne fil­mi­ki na Youtube, za­sta­na­wia­jąc się, co chce­my zje­ść na obiad. Każdy „po­trze­bu­je” je stra­cić, bo nikt nie jest w sta­nie być sku­pio­nym i pro­duk­tyw­nym non stop.

(wię­cej…)

czas

Parę dni temu pi­sa­łem jaki to Facebook jest nie­do­bry i w ogó­le „be”, jak krad­nie nam czas i jak przez nie­go spa­dła po­czyt­no­ść ety­kiet Domestosa, CIFu i pa­sty do zę­bów. Sęk w tym, że póki co lu­dzie (w tym ja) sły­sząc pro­po­zy­cje usu­nię­cia swo­je­go kon­ta prze­ja­wia­ją po­dob­ny en­tu­zja­zm, co prze­cięt­na pol­ska ko­bie­ta na dźwięk słów „seks anal­ny”. Wbrew po­zo­rom Facebook jest przy­dat­nym na­rzę­dziem, któ­re mo­że­my wy­ko­rzy­sty­wać nie tyl­ko do zwy­kłe­go kon­tak­tu ze zna­jo­my­mi, ale tak­że jako źró­dło in­for­ma­cji czy po pro­stu do ce­lów mar­ke­tin­go­wy­ch (albo do zmar­no­wa­nia cza­su, gdy ktoś to uwiel­bia ro­bić). Tutaj wy­pa­da­ło­by za­cho­wać się jak ty­po­wy wu­jek z wą­sem, za­ła­mać ręce i po­wie­dzieć „co zro­bi­sz jak nic nie zro­bi­sz?”. Fejsa nie usu­nie­sz, bo cza­sa­mi się przy­da­je, ale uży­wa­jąc go wie­sz, że tra­ci­sz spo­ro cza­su.

(wię­cej…)

wielozadaniowość

Dla cie­bie też nie. Chyba, że je­steś ma­szy­ną.

(wię­cej…)

czasu

Facebook, to dla wie­lu z nas sta­ły ele­ment dnia. Czy kie­dy­kol­wiek za­sta­na­wia­li­ście się ile cza­su na nie­go po­świę­ci­li­ście? Z oka­zji dzie­się­cio­le­cia ist­nie­nia por­ta­lu (a więc już ja­kiś czas temu) stwo­rzo­no spe­cjal­ny kal­ku­la­tor, któ­ry ob­li­cza ile cza­su do tej pory na nim spę­dzi­li­śmy. Po wpi­sa­niu, że prze­cięt­nie spę­dzam na nim 3 go­dzi­ny dzien­nie (co za­pew­ne jest gru­bo po­ni­żej śred­niej wszyst­ki­ch użyt­kow­ni­ków) i prze­ana­li­zo­wa­niu wszyst­ki­ch mo­ich ak­tyw­no­ści od mo­men­tu za­ło­że­nia kon­ta, wy­szło, że w su­mie Facebook wy­jął mi z ży­cio­ry­su 165 dni, co prze­kła­da się na pra­wie 4000 go­dzin! Gdyby ten czas po­świę­cić na grę na ja­kimś in­stru­men­cie, to by­ło­by się do­brej kla­sy mu­zy­kiem.

(wię­cej…)

kawa

Nie wiem jak ty, ale ja je­stem wiel­kim fa­nem kawy. Mógłbym pić ją cały czas. Swego cza­su ma­wia­łem, że nie ma dla mnie lep­sze­go śnia­da­nia niż ku­bek bar­dzo moc­nej, czar­nej kawy, spo­ży­wa­ny ra­zem z pa­pie­ro­sem, naj­le­piej tuż po po­ran­nym prysz­ni­cu, w szla­fro­ku i kap­cia­ch, na bal­ko­nie z wi­do­kiem na bu­dzą­ce się do ży­cia mia­sto. To po­tra­fi­ło dać mi ener­gię do dzia­ła­nia na co naj­mniej 8 go­dzin, kie­dy to nad­cho­dził czas na bar­dzo po­dob­ny obiad. Niemniej jed­nak zna­la­złem lep­szy spo­sób na uda­ną po­bud­kę.

(wię­cej…)

słomiany zapał

Jesteś na im­pre­zie, ga­da­sz z kum­plem o pier­do­ła­ch. Jak to zwy­kle w ta­ki­ch sy­tu­acja­ch bywa, te­mat scho­dzi na to jak ma­łym wy­sił­kiem za­pew­nić so­bie duży zysk. A to twój zna­jo­my mówi, że ktoś za­ra­bia 40 tys. na sprze­da­wa­niu kur­cza­ków przed klu­ba­mi, z ko­lei są­siad opo­wia­dał ci rano na klat­ce o fa­ce­cie, któ­ry eks­por­tu­je ko­gu­cie grze­by­ki do Chin i sprze­da­je jako ra­ry­tas. Od sło­wa do sło­wa na­gle wpa­da­sz (wpa­da­cie) na świet­ny po­my­sł na biz­nes.

(wię­cej…)