Wyższy Bieg nie­ba­wem bę­dzie ob­cho­dził swo­je dru­gie uro­dzi­ny. Kiedy my­ślę o tym ile się przez ten czas zmie­ni­ło w moim ży­ciu to aż trud­no mi uwie­rzyć, że to wszyst­ko wy­da­rzy­ło się rap­tem w 24 mie­sią­ce. Nie będę tu co praw­da dzie­lił się szcze­gó­ła­mi z ży­cia oso­bi­ste­go (jak sama na­zwa wska­zu­je, to ży­cie oso­bi­ste). Nie będę też tu­taj dzie­lił się wszyst­ki­mi zmia­na­mi, bo prze­czy­ta­nie ta­kie­go tek­stu za­ję­ło­by ci ty­dzień. Z prze­rwa­mi na siku. A bio­rąc pod uwa­gę to jak gar­nę się do pi­sa­nia w ostat­nim cza­sie, pew­nie bym może zdą­żył opu­bli­ko­wać taki tek­st na Boże Narodzenie. W 2018 roku.

Napiszę tu o tyl­ko jed­nej zmia­nie. Zmianie, z któ­rej je­stem bar­dzo dum­ny, choć moje ży­cie nie jest przez to ła­twiej­sze. Zmianie, któ­ra nie jest mie­rzal­na, nie da się jej opi­sać kwo­tą za­ro­bio­ny­ch pie­nię­dzy, licz­bą zwie­dzo­ny­ch kra­jów, od­by­ty­ch spo­tkań i roz­mów, choć w pew­nym sen­sie jest ona sumą prze­czy­ta­ny­ch ksią­żek, zdo­by­tej wie­dzy, prze­ży­ty­ch do­świad­czeń. Zmianie w moim my­śle­niu.

Jak pew­nie się już do­my­śla­sz, za­czą­łem wresz­cie twar­do stą­pać po zie­mi. Nie że­bym wcze­śniej ja­koś bu­jał w ob­ło­ka­ch i żył w wy­ima­gi­no­wa­nym, rów­no­le­głym świe­cie peł­nym teo­rii spi­sko­wy­ch, gwiezd­ny­ch wo­jen czy pla­to­nicz­ny­ch uczuć, nie. Od za­wsze sta­ra­łem się być go­ściem, któ­ry sta­wia na prag­ma­ty­zm i kie­ru­je się lo­gi­ką oraz fak­ta­mi. Tylko jak te­raz wi­dzę, śred­nio mi to wy­cho­dzi­ło. W pew­nym mo­men­cie zo­rien­to­wa­łem się, że moje my­śle­nie nie jest wol­ne od błę­dów, a po­strze­ga­nie rze­czy­wi­sto­ści jest usła­ne opi­nia­mi i my­śle­niem ży­cze­nio­wym, a nie fak­ta­mi i do­wo­da­mi. W ten spo­sób żyło mi się ła­twiej, ale nie był to prag­ma­ty­zm, jak mi się wy­da­wa­ło.

Dwa systemy, dwa światy

Nagle w moim my­śle­niu na­stą­pił prze­łom, ab­so­lut­ny blitz­krieg umy­sło­wy. Nie, nic spek­ta­ku­lar­ne­go nie wy­da­rzy­ło się w moim ży­ciu, ani nie do­świad­czy­łem ja­kiś bar­dzo trud­ny­ch chwil, o któ­ry­ch mój przy­szły bio­graf (o ile kie­dy­kol­wiek za­słu­żę so­bie na to, by wy­dać moją bio­gra­fię) na­pi­sał­by, że ukształ­to­wa­ły moją sil­ną de­ter­mi­na­cję. To była nowa wie­dza, a ra­czej wie­dza nowa dla mnie, bo sama teo­ria nie jest naj­now­szym przy­pad­ko­wym od­kry­ciem ame­ry­kań­ski­ch na­ukow­ców, o któ­rym chęt­nie by opo­wia­da­li dzien­ni­ka­rze w te­le­wi­zja­ch śnia­da­nio­wy­ch, a re­dak­to­rzy por­ta­li in­ter­ne­to­wy­ch prze­ści­ga­li się w for­mu­ło­wa­niu click­ba­itów.

Oto w me ręce wpa­dła książ­ka „Pułapki my­śle­nia”, w któ­rej Daniel Kahneman  w spo­sób wol­ny od su­che­go na­uko­we­go żar­go­nu opi­su­je swo­je pra­ce m.in. nad dwu­sys­te­mo­wą kon­cep­cją ludz­kie­go umy­słu. Nie cho­dzi w niej oczy­wi­ście o to, że ludz­ki mózg jest w ja­kiś spo­sób fi­zycz­nie po­dzie­lo­ny na dwa od­ręb­ne sys­te­my, ale o to, że na­szy­ch umy­sła­ch funk­cjo­nu­ją dwa od­dziel­ne sys­te­my my­śle­nia.

System 1 jest szyb­ki, in­tu­icyj­ny, emo­cjo­nal­ny; to w nim po­dej­mu­je­my więk­szo­ść co­dzien­ny­ch de­cy­zji. System 2 jest zde­cy­do­wa­nie wol­niej­szy, ana­li­tycz­ny, lo­gicz­ny; tu­taj po­dej­mu­je­my skom­pli­ko­wa­ne de­cy­zje. Aby do­brze po­ka­zać róż­ni­cę mię­dzy tymi dwo­ma sys­te­ma­mi, za­dam te­raz krót­ką za­gad­kę. Postaraj się od­po­wie­dzieć w my­śla­ch jak naj­szyb­ciej.

Kij i piłka baseballowa kosztują razem 1 dolara i 10 centów. Kij jest o dolara droższy od piłki. Ile kosztuje piłka baseballowa?

 

 

 

 

Już?

 

Jeśli nie je­steś oso­bą, któ­ra ma na co dzień stycz­no­ść z róż­ny­mi za­gad­ka­mi, to naj­praw­do­po­dob­niej two­ją my­ślą było 10 cen­tów. Prawdopodobnie uła­mek se­kun­dy póź­niej w two­jej gło­wie po­ja­wi­ła się myśl w sty­lu „To za ła­twe, coś mi tu­taj śmier­dzi”. Jeśli tak, to do­świad­czy­łeś pra­cy obu Systemów po so­bie. System 1 do­star­czył in­tu­icyj­ną od­po­wie­dź, w tym przy­pad­ku błęd­ną (pra­wi­dło to 0,05 do­la­ra dla pił­ki i 1,05 do­la­ra dla kija). System 2 wy­krył, że praw­do­po­dob­nie System 1 po­peł­nia błąd, ale z ra­cji, że jest dużo wol­niej­szy (i le­ni­wy) nie zdą­żył w ta­kim sa­mym tem­pie do­star­czyć pra­wi­dło­wej od­po­wie­dzi.

Ten lepszy System

Notabene ta za­gad­ka po­cho­dzi z Cognitive Reflection Test (CRT), czy­li naj­krót­sze­go te­stu in­te­li­gen­cji. Składa się łącz­nie z 3 py­tań, we­dług ba­da­nia TNS Polska z koń­ca 2014 roku tyl­ko 6% Polaków po­tra­fi od­po­wie­dzieć po­praw­nie na wszyst­kie z nich (moż­na ob­cza­ić np. tu­taj). Sam test po­wstał dużo wcze­śniej i spraw­dza­no nim in­te­li­gen­cje wśród stu­den­tów róż­ny­ch ame­ry­kań­ski­ch uczel­ni. Na MIT, naj­lep­szej po­li­tech­ni­ce świa­ta, uzy­ska­no śred­ni wy­nik 2,18 po­praw­ny­ch od­po­wie­dzi i był to wy­nik nie­mal de­kla­su­ją­cy po­zo­sta­łe uczel­nie (np. Harvard tyl­ko 1,43). W póź­niej­szy­ch la­ta­ch prze­pro­wa­dzo­no eks­pe­ry­ment na stu­den­ta­ch Princeton. W jed­nej gru­pie stu­den­ci otrzy­ma­li py­ta­nia na czy­tel­nie wy­dru­ko­wa­nej kart­ce, na­to­mia­st dru­giej gru­pie dano py­ta­nia wy­dru­ko­wa­ne w spo­sób, któ­ry bar­dzo utrud­niał od­czy­ta­nie py­ta­nia (mała czcion­ka, ja­sno­sza­ra, nie­mal wta­pia­ją­ca się w biel kart­ki), przez co nie­ja­ko wy­mu­sza­no dzia­ła­nie Systemu 2. Wyniki? W pierw­szej gru­pie śred­nio 1,9; w dru­giej 2,45.

Czy to ozna­cza, że System 1 jest głu­pi i do ni­cze­go nam nie­po­trzeb­ny? Oczywiście, że nie. Jego głów­ną za­le­tą jest wła­śnie szyb­ko­ść, któ­ra znacz­nie uła­twia na­sze co­dzien­ne ży­cie. Podejmuje czę­sto traf­ne de­cy­zje, choć ko­rzy­sta z uprosz­czo­ny­ch me­cha­ni­zmów, ste­reo­ty­pów i in­tu­icji. Daje się przez to ła­two wy­pro­wa­dzić w pole, po­peł­nia błę­dy po­znaw­cze. Jest to na­tu­ral­na kon­se­kwen­cja jego kon­struk­cji, któ­ra ma nam po­ma­gać w dzia­ła­niu w zwy­czaj­ny­ch, czę­sty­ch lub na­gły­ch sy­tu­acja­ch. To dzię­ki nie­mu w ułam­ku se­kun­dy po­dej­mu­je­my de­cy­zje, któ­re ra­tu­ją na­sze ży­cie, np. na dro­dze, a któ­ry­ch System  2 nie zdą­żył­by prze­two­rzyć. Odpowiednio kon­tro­lo­wa­ny przez System 2 jest skar­bem, nie­kon­tro­lo­wa­ny jest jed­nak prze­kleń­stwem. Oba są nam bar­dzo po­trzeb­ne.

Twardo po ziemi, czyli kontrola Systemu 2

Od dłuż­sze­go cza­su naj­bar­dziej iry­tu­ją­cą rze­czą dla mnie są lu­dzie, któ­rzy są za­cie­trze­wie­ni w swo­ich usła­ny­ch błę­da­mi lo­gicz­ny­mi i po­znaw­czy­mi prze­ko­na­nia­ch. Dlaczego nie było tak za­wsze? Bo sam by­łem kie­dyś za­cie­trze­wio­ny w nie­któ­ry­ch kwe­stia­ch, nie chcia­ło mi się wal­czyć z błę­da­mi po­znaw­czy­mi i nie zwra­ca­łem na to uwa­gi. Dziś nie mam tego pro­ble­mu, je­stem oso­bą otwar­tą na dys­ku­sję, go­to­wą zmie­nić swo­je zda­nie gdy ktoś przed­sta­wi mi spój­ne ar­gu­men­ty, jed­no­cze­śnie sta­ra­jąc się wy­chwy­cić wszel­kie błę­dy i nie­spój­no­ści ja­kie po­ja­wia­ją w moim ro­zu­mo­wa­niu. Zanim ko­mu­kol­wiek prze­ka­żę in­for­ma­cję, we­ry­fi­ku­ję jej źró­dło i rze­tel­no­ść. Zanim przed­sta­wię przy­kład ma­ją­cy po­twier­dzić moje sta­no­wi­sko upew­niam się czy nie jest on na­cią­ga­ny. Prędzej wy­co­fam się z dys­ku­sji niż pal­nę ja­kąś bzdu­rę przy­czy­nia­jąc się do sze­rze­nia nie­praw­dy. Walczę z wła­sny­mi błę­da­mi po­znaw­czy­mi i heu­ry­sty­ka­mi. Przyznaję się do błę­du, gdy go po­peł­niam. I to wła­śnie ro­zu­miem jako twar­de stą­pa­nie po zie­mi. Tylko oso­ba, któ­rej System 2 kon­tro­lu­je po­glą­dy stą­pa twar­do po zie­mi, bo tyl­ko ona na­praw­dę trzy­ma się re­aliów.

W dzi­siej­szy­ch cza­sa­ch ta­kie po­dej­ście wy­da­je się być nie­zwy­kle rzad­kie. Przyznawanie się do błę­dów in­ter­pre­tu­je się jako sła­bo­ść, a każ­dą po­mył­kę przed­sta­wia się jako nie­kom­pe­ten­cje. Osobę zmie­nia­ją­cą po­glą­dy uwa­ża się za nie­wia­ry­god­ną. Od wie­lu pu­bli­cy­stów i ko­men­ta­to­rów ocze­ku­je się szyb­kie­go pod­ję­cia ja­kie­goś sta­no­wi­ska, za­nim tak na­praw­dę zdą­żą to prze­ana­li­zo­wać i zwe­ry­fi­ko­wać spój­no­ść. Dane sta­ty­stycz­ne, tro­chę żar­to­bli­wie, a tro­chę po­waż­nie, uwa­ża się za sto­pień naj­wyż­szy sło­wa „kłam­stwo”. W de­ba­ta­ch pu­blicz­ny­ch nie wy­gry­wa ten, kto ma lep­sze ar­gu­men­ty, ale ten, kto zma­sa­kro­wał, zmiaż­dżył, za­orał, kto za­sto­so­wał wię­cej sztu­czek ery­stycz­ny­ch.

O ile nie za­le­ży mi na tym, by wy­pro­wa­dzić z błę­du każ­dą oso­bę, z któ­rą roz­ma­wiam, a samo wy­ła­py­wa­nie błę­dów po­znaw­czy­ch i heu­ry­styk we wła­snym ro­zu­mo­wa­niu nie przy­cho­dzi bez wy­sił­ku, to taka kon­tro­la Systemu 2 po­zwa­la mi po­dej­mo­wać lep­sze de­cy­zje. I z tego je­stem dum­ny.


Przeczytaj także: