Podobno za wszyst­ki­mi osią­gnię­cia­mi lu­dzi sto­ją go­dzi­ny cięż­kiej, ale mą­drej pra­cy. Trudno się z tym nie zgo­dzić, ale rów­nie trud­no zgo­dzić się z tezą, że to je­dy­ny czyn­nik jaki jest po­trzeb­ny, by osią­gnąć w czym­kol­wiek suk­ces. Nie zga­dzam się jed­nak z po­glą­dem, by wśród tych czyn­ni­ków za­raz za pra­cą na­le­ża­ło­by po­sta­wić ko­nek­sje czy ta­lent. Zdecydowanie czę­ściej istot­ną rolę od­gry­wa do­strze­ga­nie i ro­zu­mie­nie pew­ny­ch zmian, pro­ce­sów, zja­wi­sk w go­spo­dar­ce czy spo­łe­czeń­stwie.


W teo­rii brzmi to jak coś ba­nal­nie pro­ste­go, bo prze­cież każ­dy uwa­ża, że ro­zu­mie jak dzia­ła świat. Obrońcom teo­rii geo­cen­trycz­nej też się tak wy­da­wa­ło. Winowajcą  jest bar­dzo „mod­ny” błąd po­znaw­czy ja­kim jest efekt po­twier­dze­nia, czy­li ten­den­cja do pre­fe­ro­wa­nia ta­ki­ch in­for­ma­cji, ja­kie po­twier­dza­ją już po­sia­da­ne tezy czy opi­nie oraz igno­ro­wa­nia tych, któ­re im prze­czą, bez zna­cze­nia czy in­for­ma­cje są praw­dzi­we. Kluczową rolę od­gry­wa więc umie­jęt­no­ść przyj­mo­wa­nia in­for­ma­cji na pod­sta­wie jej praw­dzi­wo­ści, a nie wła­sne­go spoj­rze­nia. Dopiero wte­dy moż­na po­wie­dzieć o ro­zu­mie­niu jak dzia­ła świat.

Świetnym przy­kła­dem tego, dla­cze­go war­to wy­zbyć się efek­tu po­twier­dze­nia jest na­ra­sta­ją­cy kon­flikt mię­dzy Uberem, a tak­sów­ka­rza­mi. Przyznam, że śle­dzę go od wie­lu mie­się­cy, ale do­pie­ro te­raz stwier­dzi­łem, że war­to na ten te­mat coś na­pi­sać. Konkretnie spro­wo­ko­wał mnie dość ab­sur­dal­ny pro­jekt no­we­li­za­cji usta­wy o trans­por­cie dro­go­wym, jaki tra­fił do Ministerstwa Infrastruktury (wię­cej na ten te­mat tu­taj).

Uber vs taxi – o co w tym chodzi?

Uber to jed­na z naj­dy­na­micz­niej roz­wi­ja­ją­cy­ch się firm ostat­ni­ch lat. Powstał w mar­cu 2009 r., ale już wie­le mie­się­cy temu war­to­ścią prze­wyż­szył naj­więk­sze spół­ki no­to­wa­ne na pol­skiej GPW. Obecnie jest wy­ce­nia­ny na po­nad 60 mld do­la­rów! Czasem mówi się też, że to naj­więk­sze przed­się­bior­stwo trans­por­to­we na świe­cie, któ­ra nie po­sia­da żad­ne­go sa­mo­cho­du.

Działalność Ubera po­le­ga jed­nak na do­star­cza­niu apli­ka­cji, któ­ra po­śred­ni­czy w wy­ko­ny­wa­niu wspól­ny­ch prze­jaz­dów. Pasażer przy po­mo­cy swo­je­go smart­fo­na okre­śla miej­sce od­bio­ru i miej­sce do­ce­lo­we. Kierowca pod­jeż­dża pod wska­za­ny ad­res, od­bie­ra i za­wo­zi pa­sa­że­ra, a apli­ka­cja na pod­sta­wie wska­zań GPS wy­ce­nia kurs i po­bie­ra au­to­ma­tycz­nie opła­tę z kar­ty pa­sa­że­ra. Nietrudno się do­my­ślić dla­cze­go Uber wzbu­dza w tak­sów­ka­rza­ch tyle emo­cji.

Głównym za­rzu­tem wo­bec Ubera jest nie­uczci­wa kon­ku­ren­cja, po­nie­waż od kie­row­ców jeż­dżą­cy­ch w ra­ma­ch plat­for­my nie wy­ma­ga on li­cen­cji, tak­so­me­tru czy kasy fi­skal­nej, a mimo to po­zwa­la świad­czyć po­dob­ne usłu­gi. Dodatkowo ofe­ru­je niż­sze ceny, któ­rym tak­sów­ka­rze jak sami mó­wią, nie są w sta­nie spro­stać. Uber jed­nak w wie­lu przy­pad­ka­ch do­pła­ca swo­im kie­row­com, by ko­rzy­sta­nie z plat­for­my było bar­dziej opła­cal­ne (moż­na zo­ba­czyć jaki sys­tem bo­nu­so­wy funk­cjo­nu­je w  ŁodziWrocławiu czy Aglomeracji Śląskiej), a pa­sa­że­rom chęt­nie pre­zen­tu­je dar­mo­we prze­jaz­dy. Nie trud­no za­tem stwier­dzić, że kon­ku­ren­cyj­no­ść usług Ubera opie­ra się na agre­syw­nej stra­te­gii roz­wo­ju i in­nej fi­lo­zo­fii pro­wa­dze­nia biz­ne­su, a nie na niż­szy­ch kosz­ta­ch po­no­szo­ny­ch przez kie­row­ców, oszu­ki­wa­niu na po­dat­ka­ch czy ZUSie (jak czę­sto prze­wi­ja się w re­to­ry­ce tak­sów­ka­rzy).

Tego jed­nak zda­ją się nie za­uwa­żać prze­ciw­ni­cy Ubera, któ­rzy jak man­trę po­wta­rza­ją ar­gu­ment o nie­le­gal­no­ści tej plat­for­my. Na tak­sów­kar­ski­ch fanpage’ach co­dzien­nie po­ja­wia­ją się po­sty, w któ­ry­ch, naj­czę­ściej pro­stac­kim i wul­gar­nym ję­zy­kiem, wy­ty­ka się kie­row­com Ubera nie­prze­strze­ga­nie prze­pi­sów o prze­wo­zie osób, pra­wa po­dat­ko­we­go czy ko­dek­su dro­go­we­go, a tak­że dum­nie pre­zen­tu­je się na­gra­nia z „za­trzy­mań oby­wa­tel­ski­ch” czy de­wa­sto­wa­nia sa­mo­cho­dów kie­row­ców tej plat­for­my. Sytuacja sta­je się co­raz bar­dziej ab­sur­dal­na i gro­te­sko­wa.

Dlaczego taksówkarze kopią pod sobą dół?

Sam kon­flikt Uber vs taxi opró­cz utrwa­la­ne­go przez ostat­nie lata ste­reo­ty­pu gru­biań­skie­go tak­sów­ka­rza – mal­kon­ten­ta, po­ka­zu­je rów­nież kom­plet­ny brak zro­zu­mie­nia praw i me­cha­ni­zmów ryn­ko­wy­ch, a tak­że nie­chęć do wy­słu­chi­wa­nia na­wet w naj­mniej­szym stop­niu nie­przy­chyl­ny­ch tak­sów­ka­rzom ar­gu­men­tów. Krótko mó­wiąc, po­sta­wa „mam ra­cję i chuj”.

Punktem za­pal­nym jest, jak to zgrab­nie ujął UOKiK, nie wpi­sy­wa­nie się Ubera w obo­wią­zu­ją­cy w Polsce ład praw­ny. Oczywiście tak­sów­ka­rze nie są straż­ni­ka­mi mo­ral­no­ści (chy­ba, że o prze­gni­ły­ch su­mie­nia­ch), a je­dy­nie wy­ko­rzy­stu­ją to jako pre­tek­st do zwal­cza­nia kon­ku­ren­cji i utrzy­my­wa­nia ko­rzyst­ne­go sta­tus quo. Raczej nikt nie jest na tyle na­iw­ny by wie­rzyć, że tak bar­dzo trosz­czą się o bez­pie­czeń­stwo pa­sa­że­rów. Nie bez zna­cze­nia jest też to, że wspo­mnia­ny wcze­śniej urząd an­ty­mo­no­po­lo­wy okre­ślił dzia­łal­no­ść Ubera jako ko­rzyst­ną dla kon­su­men­tów i sty­mu­lu­ją­cą dla ryn­ko­wej kon­ku­ren­cji.

Klient jest naj­waż­niej­szy. Kto tego nie ro­zu­mie, prę­dzej czy póź­niej po­że­gna się z biz­ne­sem. Nie ro­zu­mie­ją tego tak­sów­ka­rze, a co gor­sza dzię­ki swo­jej po­sta­wie nie zro­zu­mie­ją tego na­wet wte­dy, gdy za ja­kiś czas zo­sta­ną znacz­nie wy­par­ci z ryn­ku i po­zo­sta­nie im tyl­ko sta­nie przed dwor­cem z trans­pa­ren­tem „UBER=HIV”.

W czym Uber jest lepszy od taksówek?

Obcowanie z tak­sów­ka­rza­mi do­star­cza po­dob­ny­ch wra­żeń co se­ans fil­mu „Smoleńsk”. Po pro­stu nie chce­sz tego ro­bić, do­pó­ki masz ja­kiś wy­bór. Znaczy się tak przy­pusz­czam, bo jesz­cze nikt do oglą­da­nia tego „dzie­ła” mnie nie zmu­sił. Sami za­in­te­re­so­wa­ni ra­czej so­bie nic z tego nie ro­bią, bo co ja­kiś czas PR-owo strze­la­ją so­bie w sto­pę. Ostatnio po­sta­no­wi­li ogra­ni­czyć wol­no­ść pew­ne­go mał­żeń­stwa, po­nie­waż przy­je­cha­li oni pod dwo­rzec sa­mo­cho­dem o po­dob­ny­ch nu­me­ra­ch re­je­stra­cyj­ny­ch co inne roz­po­zna­wa­ne przez nich sa­mo­cho­dy kie­row­ców Ubera.

Nawet gdy­by nie ta­kie ak­cje i wy­pra­co­wa­ny przez lata ste­reo­typ, więk­szo­ść pa­sa­że­rów i tak chęt­niej ko­rzy­sta­ła­by z Ubera. Nie dla­te­go, że jest tań­szy, ale dla­te­go, że jest wy­god­niej­szy. Klient nie musi się mar­twić o to, czy kie­row­ca bę­dzie miał wy­dać resz­tę, albo ter­mi­nal do za­pła­ce­nia kar­tą. Nie musi oba­wiać się, że zo­sta­nie oszu­ka­ny, po­nie­waż po każ­dym prze­jeź­dzie może zo­ba­czyć na ma­pie swo­ją tra­sę i w ra­zie ko­niecz­no­ści do­ko­nać re­kla­ma­cji. Ale moim zda­niem naj­więk­szą za­le­tą Ubera jest jego ogrom­ny za­sięg (po­nad 400 mia­st na ca­łym świe­cie). Nawet w Nairobi mogę od­pa­lić apli­ka­cję i za­mó­wić prze­jazd do ho­te­lu. Nie mu­szę wie­dzieć gdzie do­kład­nie je­stem, apli­ka­cja wska­że au­to­ma­tycz­nie moją lo­ka­li­za­cję. Nawet je­śli tra­fię na kie­row­cę, któ­ry mówi tyl­ko w ję­zy­ku su­ahi­li i tak bez pro­ble­mu tra­fię do ho­te­lu.

Postęp technologiczny

Często w de­ba­cie prze­wi­ja się ar­gu­ment o licz­bie ro­dzin, któ­re są utrzy­my­wa­ne przez tak­sów­ka­rzy, ro­dzin, któ­re przez dzia­łal­no­ść plat­for­my mogą zo­stać po­zba­wio­ne środ­ków do ży­cia. Prędzej czy póź­niej za­wód tak­sów­ka­rza i tak znik­nie. Do 2030 r. Uber pla­nu­je ko­rzy­stać wy­łącz­nie z w peł­ni au­to­no­micz­ny­ch sa­mo­cho­dów. Taki roz­wój tech­no­lo­gicz­ny wy­da­je się nie­praw­do­po­dob­ny, ale pa­trząc wste­cz, 14 lat temu mało kto jesz­cze miał kom­pu­ter w domu. Dziś każ­dy ma w kie­sze­ni urzą­dze­nie o wie­lo­krot­nie więk­szy­ch moż­li­wo­ścia­ch i mo­ca­ch ob­li­cze­nio­wy­ch niż kom­pu­ter, o któ­rym wte­dy ma­rzył. A Uber au­to­no­micz­ne sa­mo­cho­dy te­stu­je już od mie­sią­ca w Pittsburghu.

Do tego cza­su Uber umoż­li­wia do­ro­bie­nie lub utrzy­ma­nie się ty­siąc­om pry­wat­ny­ch kie­row­ców. Według an­kie­ty jaką w tym roku prze­pro­wa­dził wśród swo­ich kie­row­ców, spo­ra czę­ść z nich wcze­śniej nie mia­ła sta­łe­go źró­dła utrzy­ma­nia. Część kie­row­ców, to po pro­stu oso­by, któ­re raz na ja­kiś czas mają ocho­tę po­jeź­dzić sa­mo­cho­dem, przy oka­zji za­ra­bia­jąc. Uber nie do koń­ca pa­su­je do prą­du eko­no­mii współ­dzie­le­nia, jak np. BlaBlaCar, ale mimo wszyst­ko po­zwa­la efek­tyw­niej ko­rzy­stać z sa­mo­cho­dów.

Pozostaje dy­le­mat czy do­brym kie­run­kiem roz­wo­ju jest za­stę­po­wa­nie ludz­kiej pra­cy tech­no­lo­gią. Dylemat sta­ry jak re­wo­lu­cja prze­my­sło­wa. Dane hi­sto­rycz­ne po­ka­zu­ją jed­nak, że wraz z roz­wo­jem ma­szyn, licz­ba osób za­trud­nio­ny­ch w da­nym prze­my­śle ro­sła – ktoś ma­szy­ny musi pro­du­ko­wać i ob­słu­gi­wać. Historia uczy też, że kto­kol­wiek pró­bu­je za­trzy­mać falę roz­wo­ju tech­no­lo­gicz­ne­go, prę­dzej czy póź­niej topi się w niej. Pewne za­wo­dy giną, a ich wy­ko­naw­cy mu­szą się prze­bran­żo­wić. Im szyb­ciej zda­dzą so­bie z tego spra­wę, tym le­piej.

Może i Uber krzyw­dzi pew­ną gru­pę za­wo­do­wą, ale dla ca­łe­go spo­łe­czeń­stwa i go­spo­dar­ki przy­no­si dłu­go­fa­lo­we ko­rzy­ści, i jako ta­kie­go za­wsze będę go po­pie­rać. A dla wszyst­ki­ch, któ­rzy igno­ru­ją sy­gna­ły lub ar­gu­men­ty prze­ciw­ko wła­sne­mu punk­to­wi wi­dze­nia mam radę: nie rób­cie tak.


Chcesz za­cząć ko­rzy­stać z Ubera jako pa­sa­żer? Zarejestruj się z tego lin­ku i zgar­nij dar­mo­wy prze­jazd!

Mieszkasz w Warszawie, Krakowie, Trójmieście, Poznaniu, Wrocławiu, Łodzi lub Aglomeracji Śląskiej i chce­sz spró­bo­wać swo­ich sił jako kie­row­ca Ubera? Zarejestruj się z tego lin­ku i zgar­nij do­dat­ko­we 100zł za roz­po­czę­cie współ­pra­cy!

Przeczytaj także: