zmęczenie

Na począt­ku tego roku zaser­wo­wa­łem sobie taką małą zaba­wę — zwle­kaj z pro­jek­tem tak dłu­go jak to moż­li­we, a potem siedź 15 godzin przed kom­pu­te­rem. Nie żebym się uskar­żał — wiem, że są ludzie, któ­rzy na co dzień podej­mu­ją się bar­dziej wyczer­pu­ją­cych zadań, ale dla mnie było to pierw­sze praw­dzi­we star­cie ze zmę­cze­niem. Bo czuć się wymę­czo­nym to jed­no, a wal­czyć z tym uczu­ciem i ści­gać się z cza­sem to dru­gie. Na szczę­ście dla mnie byłem uzbro­jo­ny w sze­reg narzę­dzi, któ­re pomo­gły mi opa­no­wać zmę­cze­nie.


Co poma­ga pra­co­wać przez dłu­gie godzi­ny i niwe­lo­wać skut­ki jakie powo­du­je zmę­cze­nie?

1. Kofeina. Najlepiej taka, któ­rą spo­ży­wa się bez dodat­ku cukrów, gdyż powo­du­ją one uczu­cie sen­no­ści i pogar­sza­ją zdol­ność kon­cen­tra­cji. Być może zauwa­ży­łeś kie­dyś, że po wypi­ciu dużej ilo­ści Coca-Coli przez chwi­lę czu­jesz się dobrze, a po jakiś 30–60 min po pro­stu nie ogar­niasz. Dlatego jeśli chcesz poczuć dzia­ła­nie kofe­iny napij się zwy­kłej kawy, napo­je ener­ge­ty­zu­ją­ce i colę zostaw sobie na kaca, bo wte­dy bar­dziej przy­da­dzą ci się cukry. Kiedy nato­miast chcesz powstrzy­mać zmę­cze­nie, to kawa jest naj­lep­szym wybo­rem, ponie­waż “czy­sta” kofe­ina w niej zawar­ta, kie­dy dotrze do two­je­go mózgu zacznie blo­ko­wać recep­to­ry ade­no­zy­no­we, któ­re jak nie­trud­no się domy­ślić wydzie­la­ją ade­no­zy­nę, któ­ra z kolei powo­du­je spo­wol­nie­nie neu­ro­nów.

2. Woda. Pisałem już o tym, że o poran­ku lepiej jest wypić wodę niż kawę, gdyż kofe­ina oprócz zba­wien­ne­go dzia­ła­nia opi­sa­ne­go prze­ze mnie wyżej, powo­du­je rów­nież odwad­nia­nie się orga­ni­zmu. Nie na tyle moc­ne, by było szko­dli­we dla nas, ale jeśli cho­dzi o czas po prze­bu­dze­niu, kie­dy jeste­śmy odwod­nie­ni, po pro­stu lepiej tego unik­nąć i zamiast przy­spie­szać mózg, naj­pierw zadbać o to by się nawod­nić. Podobnie jest w przy­pad­ku kie­dy cięż­ko pra­cu­je­my i jeste­śmy sku­pie­ni na zada­niu, może­my się odwod­nić, gdyż łapiąc sku­pie­nie zapo­mi­na­my o pod­sta­wo­wych potrze­bach nasze­go orga­ni­zmu. A odwod­nio­ny orga­nizm, to orga­nizm bez ener­gii do dzia­ła­nia. Dlatego kie­dy dłu­go pra­cu­jesz i nie chcesz zwal­niać, oprócz kawy pij też dużo wody (ze słod­kich napo­jów w ogó­le zre­zy­gnuj). Będziesz przez to musiał czę­sto latać do toa­le­ty i szko­da ci na to cza­su? W ten spo­sób wpa­dasz w pułap­kę, bo po pierw­sze każ­dy ruch jest ci potrzeb­ny, o czym zaraz prze­czy­tasz, a po dru­gie kie­dy się odwod­nisz będziesz dużo mniej pro­duk­tyw­ny.

3. Ruch. Wspomniany w poprzed­nim aka­pi­cie, nawet w naj­mniej­szej for­mie jest zba­wien­ny dla mózgu. Kiedy pra­cu­jesz nad jakimś pro­jek­tem naj­czę­ściej sie­dzisz i kle­piesz w kla­wia­tu­rę przez kil­ka godzin, czy­li gene­ral­nie prze­by­wasz w jed­nej pozy­cji, a to powo­du­je, że two­ja krew krą­ży wol­niej, przez co nie dostar­cza m.in. do mózgu dosta­tecz­nych ilo­ści tle­nu (przez co masz pro­ble­my z kon­cen­tra­cją i z nor­mal­nym funk­cjo­no­wa­nie), a to powo­du­je rów­nież wydzie­la­nie się zna­nej już nam ade­no­zy­ny (czy­li poja­wia się uczu­cie zmę­cze­nia). Dlatego dobrze jest w trak­cie dłu­go­trwa­łej pra­cy robić krót­kie prze­rwy na roz­ru­sza­nie kości czy nawet zapew­niać sobie ruch w trak­cie wyko­ny­wa­nia zadań, np. cho­dząc po pomiesz­cze­niu w trak­cie roz­mo­wy tele­fo­nicz­nej. W trak­cie przerw dobrze jest zro­bić kil­ka pro­stych ćwi­czeń, jak przy­sia­dy czy pomp­ki, nie trze­ba od razu włą­czać Chodakowskiej, a jeśli warun­ki na to nie pozwa­la­ją, war­to przy­naj­mniej przejść się po budyn­ku.

4. Wietrzenie pomiesz­cze­nia. To raczej dość oczy­wi­ste i każ­dy z nas nie raz prze­ko­nał się o tym, jak cięż­ko pra­cu­je się w dusz­nym pomiesz­cze­niu. W obec­nych cza­sach więk­szość firm wypo­sa­ża swo­je biu­ra w kli­ma­ty­za­cję, ale nie zna­czy to, że nale­ży rezy­gno­wać z zaczerp­nię­cia świe­że­go powie­trza i wysta­wie­nia się na pro­mie­nie sło­necz­ne.

5. Odpoczynek dla oczu. Nie wiem jak z tym jest u cie­bie, ale w moim przy­pad­ku oczy są pię­tą Achillesową — naj­szyb­ciej się męczą i bar­dzo czę­sto choć mam jesz­cze siły do dzia­ła­nia nie jestem w sta­nie pra­co­wać, ponie­waż moje oczy są tak zmę­czo­ne, że muszę na ekra­nie powięk­szyć wszyst­ko o 20–30% by móc nor­mal­nie czy­tać. Dlatego też pole­cam ci w chwi­lach, gdy nie musisz patrzeć w ekran zamknąć na chwi­lę oczy, pomru­gać, pokrę­cić nimi dooko­ła,  po czym sku­pić wzrok na jakiś odle­głych przed­mio­tach — podob­no naj­le­piej oczom słu­ży kolor zie­lo­ny, więc pole­cam wyj­rzeć przez okno i popa­trzeć na drze­wa. Warto rów­nież zaopa­trzyć się w kro­ple do oczu, ponie­waż kie­dy patrzy­my w ekra­ny mru­ga­my rza­dziej niż nor­mal­nie, przez co je wysu­sza­my.

6. Dobra moty­wa­cja. Czasem jest tak, że nasza pra­ca ogra­ni­cza się do wyko­ny­wa­nia cią­gle tej samej, powta­rzal­nej czyn­no­ści. W takim przy­pad­ku naj­szyb­ciej męczą się ci, któ­rzy są naj­sła­biej zmo­ty­wo­wa­ni..

7. Częste prze­rwy. Przewinęło się to tutaj już kil­ka razy, ale wspo­mnę o tym jesz­cze raz. Robienie czę­stych, ale krót­kich przerw jest zba­wien­ne dla orga­ni­zmu. Pozwala to dotle­nić się, roz­ru­szać, zała­twić potrze­by fizjo­lo­gicz­ne, dać odpo­cząć oczom. 5–10 min prze­rwy co godzi­nę, to w mojej opi­nii ide­al­ne roz­wią­za­nie.

Share: