Facebook, to dla wielu z nas stały element dnia. Czy kiedykolwiek zastanawialiście się ile czasu na niego poświęciliście? Z okazji dziesięciolecia istnienia portalu (a więc już jakiś czas temu) stworzono specjalny kalkulator, który oblicza ile czasu do tej pory na nim spędziliśmy. Po wpisaniu, że przeciętnie spędzam na nim 3 godziny dziennie (co zapewne jest grubo poniżej średniej wszystkich użytkowników) i przeanalizowaniu wszystkich moich aktywności od momentu założenia konta, wyszło, że w sumie Facebook wyjął mi z życiorysu 165 dni, co przekłada się na prawie 4000 godzin! Gdyby ten czas poświęcić na grę na jakimś instrumencie, to byłoby się dobrej klasy muzykiem.

Całe szczęście, nie mam już w zwyczaju traktować fejsa jako głównego źródła rozrywki, więc tyle czasu nie straciłem, ale na pewno nie wykorzystałem przez to wielu okazji, bo oddawałem się odmóżdżającej czynności scrollowania. Fakt, że w tych 4000 godzinach ujęty jest również czas, w którym Facebook po prostu był otwarty w jednej z kart przeglądarki, a ja np. poszedłem wtedy siku i zrobiłem sobie kanapki, przez co nie było mnie 15 min przy komputerze, nie jest pocieszający.

Złodziej czasu, jakiego jeszcze nie było

Kiedy w latach pięćdziesiątych zaczynała raczkować telewizja, nikt nie zastanawiał się ile czasu poświęci na jej oglądanie. Była ona raczej traktowana jako dobro luksusowe, wyznacznik bogactwa, którym można się nacieszyć po godzinach pracy, w rodzinnym gronie. Dziś może i nie podrywa się koleżanek z podwórka zapraszając na wspólne oglądanie wiadomości, a nawet kategoryzuje się ją jako rozrywkę dla nudziarzy i emerytów, to niezmiennym pozostaje fakt, iż telewizja w naszym życiu funkcjonuje tylko jako forma spędzania czasu między godzinami produktywnymi, a snem. Z Facebookiem jest inaczej. Wypełnia on prawie każdą chwilę, od czekania na zamówienie w restauracji, po 10 minutowe przerwy w pracy. Dochodzi nawet do sytuacji, kiedy kierowcy stoją w korku przed skrzyżowaniem i przeglądają posty znajomych, za pomocą swojego smartfona.
facebook

To powoduje, że Facebook jest zagrożeniem dla naszej produktywności, jakiego jeszcze nie było. Tylko pomyśl ile razy odrywałeś się od zajęcia, które wykonywałeś tylko po to by sprawdzić co nowego na fejsie. Albo ile razy mówiłeś sobie, że zaraz się za coś zabierzesz, tylko odpiszesz na jedną wiadomość/komentarz, a w efekcie traciłeś kilkanaście minut klikając myszką. Nic i nikt nie jest w stanie tak mocno podsycać prokrastynacji i przeszkadzać w realizowaniu zadań. Nie wiesz tego, ale przez to, że marnujesz masę czasu na Facebooku, tracisz mnóstwo okazji na poznanie kogoś ciekawego, zarobienie dodatkowych pieniędzy czy nauczenie się nowej umiejętności.

Choć powszechnie się wydaje, że nie ma nic złego w zrobieniu sobie przerwy i wykorzystaniu jej na zrobienie czegoś, co i tak będzie się robić wieczorem, to jest dokładnie odwrotnie. Gapiąc się w ekran i śmiejąc się z nowej fotki wrzuconej na kolejny durny FanPage w cale nie odpoczywasz. Męczą się twoje oczy, twój mózg przyjmuje kolejne informacje, kręgosłup cierpi, bo nie zmieniasz pozycji, a do tego zostajesz wciągnięty w wir klikania w kolejne linki i zanim się zorientujesz, jesteś znowu na jakimś zdjęciu śmiesznych kotów. Kończysz swoją „przerwę” i jeszcze przez kilka kolejnych minut nie robisz nic produktywnego, ponieważ nie potrafisz się skupić na danej czynności, a to tylko dlatego, że Twój mózg pracował i teraz robi sobie prawdziwą przerwę. Dodaj do tego skłonności do sprawdzania fejsa w krótkich odstępach czasowych i wyjdzie ci, że przez 8 godzin pracy zrobiłeś tyle ile mógłbyś zrobić w 3, gdybyś nie wiedział o istnieniu Facebooka.

Wiele osób zapewne powie, że nawet gdyby ten portal nie istniał, to i tak znalazły by inne formy na odrywanie się od zajęć. Po części to prawda, bo statystycznie człowiek skupia się na jednej czynności na 11 minut, po czym się rozprasza i szuka czegoś innego. Niemniej jednak częstotliwość sprawdzania fejsa nie jest jedynym szkodliwym czynnikiem, bo przykładowo, wymiana kilku zdań z osobą obok nie jest tak absorbująca i daje chociażby możliwość odpoczynku naszym oczom. Inna kwestia jest taka, że częste odrywanie się od wykonywanej czynności, to kwestia, nad którą łatwo pracować. Jeśli robisz sobie taką przerwę, a nie masz możliwości wejścia na Facebooka, to w ciągu kilku sekund wrócisz do zadania, bo po prostu będziesz się nudzić.

Nie zrozum mnie źle, nie chodzi mi o to, by tego portalu nie używać wcale, tylko o to, by być bardziej świadomym tego po co się tam wchodzi i dlaczego w większości sytuacji nie warto tego robić. Nie sztuką jest pozbyć się ze swojego życia wszystkich rzeczy, które mogą być dla nas niekorzystne, tylko sztuką jest korzystać z nich umiejętnie, by nie marnować czasu, a maksymalizować korzyści, jakie mogą nam dać.

Przeczytaj także: